Strona główna


Drogowskazy


Św. BENEDYKT z Nursji - patron Europy

Wspomnienie liturgiczne - 11. lipca

Imię Benedykt pochodzi z języka łacińskiego od czasownika benedicere - dobrze mówić o kimś, dobrze życzyć komuś. Benedictus to ten, komu dobrze życzono, którego błogosławiono.

Wiadomości o św. Benedykcie czerpiemy przede wszystkim z dwóch źródeł: z jego Reguły i z Dialogów św. Grzegorza Wielkiego. Pisząc Regułę, Benedykt mimo woli sportretował samego siebie. Ukazał się w niej jako człowiek pokoju i powagi, ceniący umiar i porządek, działający z rozwagą. Jego twardy autorytet łagodziła delikatna dobroć. Był wyrozumiały i niemal z sympatią odnosił się do ludzkich słabostek. Takim był niewątpliwie w ostatnim okresie swojego życia.

Nursja liczy około dwa tysiące mieszkańców. Położona jest w środkowej Italii, Umbrii, u podnóża gór sięgających prawie 2.500 m ponad poziom morza. Od V w. była siedzibą biskupa. Tam w 480 r. urodziły się bliźnięta: Benedykt i Scholastyka. Benedykt wg tradycji pochodził z możnego rodu Anicjuszów.

Pierwsze nauki Benedykt pobierał w rodzinnym miasteczku. Już wówczas Benedykt dał się poznać jako człowiek wybitny. Na dalszą naukę wysłany został do Rzymu. Wychowany w surowych obyczajach, szybko zraził się lekkimi obyczajami młodych i podjął decyzję odsunięcia się od świata. Rozumiał, że w ten sposób traci karierę prawniczą, ale wiedział także, że są cenniejsze wartości od płatnego urzędu prawnika.

Pragnąc doskonalić się duchowo, udał się w góry Prenestini i osiadł w przysiółku Enfide (dzisiaj Affile) przy kościele świętego Piotra i Pawła. Mieszkający w tych okolicach pustelnik Roman wskazał mu zaciszną grotę w skale na zboczu doliny Anio, gdzie mógł zamieszkać i oddać się wyłącznie kontemplacji. Wręczył mu także odzienie ze skóry zwierzęcej.

Dwudziestoletni wówczas Benedykt korzystał początkowo z rad duchowych mnicha Romana. W zupełnym odosobnieniu spędził trzy lata. Żywił się ziołami, jagodami leśnymi i tym, co dostarczył mu sąsiadujący z nim Roman. O jego istnieniu wiedział tylko Pan Bóg i pustelnik Roman. Benedykt stracił nawet rachubę czasu i nie orientował się, jaki jest dzień i jakie święta Kościół aktualnie obchodzi. Na jego ślady natrafił pewien kapłan, który przyniósł mu pozdrowienie wielkanocne: Alleluja! Odkryty został również przez pasterzy kóz. Odtąd miewał gości coraz częściej. Podczas gdy goście rozglądali się ciekawie po jaskini, on mówił im o Bogu, o Odkupicielu, Jego nauczaniu, ukrzyżowaniu i zmartwychwstaniu.

Asceza, dar modlitwy, a przede wszystkim świętość życia przynosiły mu coraz większą popularność, która z czasem stała się dla niego ciężarem i utrudnieniem codziennego życia. Po trzech latach św. Benedykt poszedł w większe jeszcze góry i zamieszkał w grocie na zboczu góry Ancio, w pobliżu Subiaco (72 km na wschód od Rzymu w Monte Albano), gdzie znajdowały się ruiny cesarskiej willi Sulacus.

Gdy w pobliskim Vicovaro zmarł przełożony, wtedy do sławnego Benedykta przyszła delegacja z prośbą o objęcie stanowiska przełożonego w ich klasztorze. Dał się uprosić. Gdy jednak zaczął usuwać nadużycia w życiu zakonnym, zakonnicy zaczęli się buntować i o mało go nie otruli. I tak po kilku miesiącach pasterze zauważyli Benedykta wracającego samotnie do swojej groty. Pierwsza próba pokierowania życiem klasztornym zakończyła się więc fiaskiem. Zdobył jednak jedno doświadczenie więcej i zobaczył, jak niebezpieczne jest życie w klasztorze bez reguły i bez karności. Zrozumiał również, że życia pustelniczego starożytnej Grecji i Egiptu nie można przeszczepiać w inną epokę i inne warunki, gdyż prowadzi to do karykatury życia klasztornego. Wielkość historyczna św. Benedykta polega na tym, że trafnie analizowali oceniał różne sytuacje i umiał wyciągać praktyczne wnioski. Dostrzegał nietrwałość życia wędrujących mnichów, często wywodzących się z podupadłych klasztorów. Widział potrzebę istnienia klasztorów dobrze zorganizowanych, ich siłę moralną, gdy świadomie kierują się normami i związanie są z Chrystusem.

Wiadomość o świętym pustelniku docierała do tych, którzy poszukiwali pomocy i przewodnictwa w życiu duchowym. Zaczęły przyłączać się do świętego osoby pragnące podobnie jak on, oderwania się od spraw doczesnych i odsunięcia się od świata. Okres ten był dla Benedykta swoistym doświadczeniem monastycznym, jego pierwszą fazą, zwaną anachoretyzmem. Gdy już ustały prześladowania chrześcijan, a tym samym skończył się czas męczeństwa za wiarę, anachoretyzm, czyli samotne życie w pustelni, uważano w Kościele starożytnym za najdoskonalszą formę poświęcenia życia Bogu. Benedyktem zainteresowali się mnisi z pobliskiego klasztoru i inni adepci życia monastycznego. Łącząc się, stworzyli dwanaście małych klasztorów, po dwunastu zakonników w każdym, i tam oddawali się ascezie, pokucie, umartwianiu ciała.

Św. Benedykt został przełożonym tej wspólnoty i to był drugi etap życia monastycznego - cenobityzm. W przeciwieństwie do anachoretyzmu cenobityzm zakładał życie we wspólnocie, która musiała mieć swego przełożonego. Benedykt był wymagającym przełożonym, żądającym zachowania reguły i przestrzegania ascezy. Nie znalazł on zrozumienia u podległych sobie mnichów, którzy na początku VI wieku odeszli już od wzniosłych wzorców cenobityzmu, reprezentowanych przez ojców pustelników w wiekach wcześniejszych. Widząc to, święty opuścił Subiaco i przybył w 529 roku na Monte Cassino, gdzie istniała mała strażnica rzymska i stara świątynia pogańska. Benedykt nie zburzył jej, lecz zachowawszy, przebudował na kościół, podejmując jednocześnie budowę klasztoru. Zwolna i tu zaczęli napływać uczniowie, a do najgorliwszych z nich należeli późniejszy św. Maur i św. Placyd. Jako chłopców przyprowadzili ich senatorowie rzymscy Tertullus i Ekwicjusz, by pod ręką świętego mnicha zaprawiali się w cnotach chrześcijańskich. Mieli oni stać się wkrótce największą radością i dumą świętego patriarchy i chwałą zakonu.

Od wszystkich, którzy gromadzili się wokół niego w Subiaco wymagał posłuszeństwa, przebywania przez całe życie w raz obranym klasztorze, wymagał pracy fizycznej oraz świadomego i chętnego udziału w modlitwie liturgicznej i Ofierze Mszy świętej. Gdy komuś te wymagania nie odpowiadały, mógł spokojnie opuścić klasztor. Wielki ideał pociągał wielkie serca. Powstała społeczność złożona z ponad stu braci. Wszyscy widzieli w nim swego ojca i opata.

Gdy stanął klasztor i kościół, Benedykt postanowił ułożyć regułę, która miała być podstawą organizowania życia zakonnego i pomocą w formowaniu życia doskonałego dla wszystkich jego uczniów. W tej materii miał już sporo doświadczenia. Znając przeszłość monastycyzmu, przystosował go do mentalności zachodniej. Dlatego też łagodził nieco w porównaniu z koncepcjami Wschodu to, co tutaj mogłoby być uznane za przesadę. We wszystkim, w modlitwie, pracy, pożywieniu i spoczynku, święty zalecał umiar. Myśl Benedykta jest zbudowana na dwóch podstawowych założeniach, a mianowicie na modlitwie i pracy. Reguła odrzuca niewolnictwo, tak fundamentalne dla świata starożytnego.

W czasach, które ceniły miecz wojenny, uświęcanie pracy i uświęcanie siebie przez pracę było nakazem chwili. Tylko przez cichą i ofiarną pracę mogła wyrosnąć nowa, chrześcijańska Europa, na ruinach pogańskiej. Również ustrój państwowy mógł czerpać wzór z organizacji klasztoru na Monte Cassino, gdzie panował ustrój monarchiczny. W ręku opata skupiała się cała władza. Klasztory tworzące kongregację mniszą stanowiły mini-państewko. Życie klasztorne normowała Reguła napisana przez św. Benedykta. Przez przepisaną uroczystą profesję każdy składa Bogu nieodwołalnie całe swoje życie. Do zakonnika należą tylko habit i kaptur z prostej chusty. Podstawowe obowiązki klasztorne to modlitwa chórowa nocna i dzienna, studium i praca fizyczna. Przez cały czas zakonnikowi towarzyszyć ma myśl o obecności Bożej. Każdy klasztor musiał być samowystarczalny, szkolił swoich rzemieślników różnych specjalności.

O całej regule można powiedzieć, że jest przesycona duchem ewangelicznym, w którym św. Benedykt dostrzegł zarówno miejsce dla ofiar i wyrzeczeń opartych na ideałach ewangelicznych, jak elastyczność norm, które nie tracą nic ze swej wartości, gdy spełnianie ich wynika z miłości do Boga i do ludzi. W regule odnaleźć można wyraźne odzwierciedlenie osobowości świętego Benedykta. Był to człowiek o usposobieniu łagodnym i spokojnym, ale jednocześnie konsekwentny. Działał z rozwagą, podejmując decyzje po dokładnym przeanalizowaniu negatywnych i pozytywnych skutków. Był doskonałym organizatorem, a w swojej działalności korzystał tak ze znajomości norm prawnych, jak i zasad zdroworozsądkowych. Najwyższym prawem była jednak dla niego Ewangelia, która uczy miłości. To też pozwalało mu z łagodnością i wyrozumiałością podchodzić do ludzi słabych, zagubionych, poszukujących sensu życia.

Na pierwsze miejsce w regule wysuwa się cnota roztropności i umiarkowania. Benedykt pojmuje klasztor jako rodzinę powiązaną ślubami zakonnymi i stałym miejscem zamieszkania, której głową jest opat. Trwanie mnichów ma się dzielić na pracę i modlitwę. Można więc porównać życie zakonne do płynięcia łódką, która ma dwa wiosła. Na jednym zostało napisane - modlitwa, na drugim - praca. Tylko równoczesne i równomierne poruszanie nimi pozwala płynąć do przodu. Ważną częścią czasu poświęconego modlitwie powinno być czytanie duchowe (lectio divina). Łączy się to bezpośrednio z wielkim dziełem przepisywania ksiąg, co w dziejach zakonu benedyktynów zaowocowało powiedzeniem, które odnosiło się do tego wielkiego wysiłku: benedyktyńska praca. Jej efektem były wspaniałe zbiory rękopisów największych dzieł religijnych i naukowych.
Na podstawie przekazów historycznych trudno ustalić, czy św. Benedykt był kapłanem. Większość przesłanek wskazuje, że raczej nie przyjął święceń kapłańskich.

Benedykt nie bał się śmierci. Umierał spokojnie w pozycji stojącej, przed ołtarzem, podtrzymywany przez braci, dnia 21 marca 547 r. Pochowany został w krypcie przy kościółku św. Jana Chrzciciela, obok swojej siostry Scholastyki. Podziwiany za życia jako mąż Boży i cudotwórca, Benedykt był otaczany czcią od chwili śmierci. Sława jego świętości szeroko się rozprzestrzeniała. Gdy benedyktyni wycofywali się przed barbarzyńcami, zabrali ze sobą relikwie świętego założyciela w 673 r. i umieścili w opactwie Fleury nad Loarą.

Obfite są owoce dzieła św. Benedykta: po 1500 latach, benedyktynów jest około 11.000; z jego Reguły skorzystali kameduli, cystersi, trapiści, sylwestryni, celestyni, humilianie i inni. Rodziny benedyktyńskie wydały 5.500 świętych i błogosławionych, 23 papieży, 5.000 biskupów, 15.000 pisarzy...
Wielki organizator życia zakonnego na Zachodzie osiągnął to, "że blask nowej zorzy zajaśniał dla Europy w tych czasach, gdy część jej na skutek rozkładu rzymskiego imperium zdawała się pogrążać w ciemnościach barbarzyństwa, a druga część tego kontynentu pozbawiona jeszcze była wyższej cywilizacji i kultury duchowej".

Gdy w 1964r., w czasie trwania Drugiego Soboru Watykańskiego, papież Paweł VI zdecydował się na ogłoszenie św. Benedykta patronem Europy, nie myślał tylko o małej Europie. Sam moment proklamacji został złączony z uroczystą konsekracją przez samego papieża odbudowanego kościoła opactwa na Monte Cassino. W homilii wygłoszonej tego dnia Paweł VI mówił, że udana odbudowa opactwa to jakby symboliczny koniec wojny, a jeśli Bóg pozwoli, może i wojen.

Jan Paweł II nie tylko przejął w pełni troskę swych poprzedników o jedność europejską, ale w sposób bardzo konkretny rozszerzył pojęcie Europy na cały nasz kontynent. Zarazem już w początkach pontyfikatu obchody 1500-lecia urodzin świętego Benedykta, w 1980 roku, dały okazję do przypomnienia i podkreślenia pozycji św. Benedykta. W orędziu do opata Monte Cassino z 21 marca 1980 r. papież przypominał europejską rolę benedyktyńskiego dziedzictwa, dodając jednak, rzecz znamienna, iż stało się to "z wyjątkiem państw kultury bizantyńskiej, chociaż i one odczuły jej wpływ". Wyliczenie listy krajów Europy północnej i środkowej, z Polską włącznie, było przypomnieniem szerszych wymiarów Europy, jakże łatwo wtedy na Zachodzie zapominanych. Bardzo wyraźnie występuje dalej w orędziu papieskim pochwała dla postępów Unii Europejskiej z równie wyraźnym przywołaniem ciągle trwającego podziału Europy.

Tradycja benedyktyńska obecna jest od X wieku w państwie i w Kościele polskim. Według tradycji benedyktynów sprowadził do Polski święty Wojciech, a pierwszym miejscem ich pobytu był Gdańsk. W XI wieku istniały już klasztory benedyktyńskie w Tyńcu, Łęczycy (Tum), Gnieźnie, Wrocławiu, Krakowie, Oleśnicy, Kruszwicy, Lubiniu, Mogilnie.

O wielkości św. Benedykta, o znaczeniu jego reguły, a także o jego wpływie na rozwój Kościoła świadczy również fakt, że dzieło benedyktyńskie było kontynuowane przez wiele zakonów - kamedułów, cystersów, trapistów, norbertanów i wiele żeńskich zgromadzeń zakonnych. Z benedyktyńskiej rodziny zakonnej pochodzi ponad 5 tysięcy świętych i błogosławionych, 23 papieży, 5 tysięcy biskupów. Benedyktyni od poczatku żyli według prostej zasady: ora et labora (módl się i pracuj). Modlitwa, zwłaszcza liturgiczna, jest podstawową czynnością życia benedyktyńskiego. Dlatego też klasztory benedyktyńskie są wzorcowymi ośrodkami liturgii. Są również miejscem pracy fizycznej i intelektualnej. To od benedyktynów miejscowa ludność uczyła się uprawy roli, pielęgnacji winnic, hodowli bydła, pszczelarstwa, a więc tego wszystkiego, co decyduje o kulturze rolnej i przyczynia się do dobrobytu.

Benedykt jest czczony jako patron dobrej śmierci. Klasztor na Monte Cassino, wielokrotnie niszczony w ciągu dziejów, do dziś pozostaje miejscem szczególnego kultu świętego Patriarchy. Innym ważnym miejscem kultu jest opactwo Saint-Benoit-sur-Loire we Francji, dokąd według pewnych źródeł, przewieziono w VII lub VIII w . jego ciało ze zniszczonego przez Longobardów klasztoru na Monte Cassino. Oryginał tekstu Reguły nie dotrwał do naszych czasów. Spłonął w 896 r. podczas pożaru klasztoru w Teano.


Boże, Ty ustanowiłeś świętego Benedykta, opata, znakomitym mistrzem dla tych, którzy poświęcają życie Twojej służbie, spraw, abyśmy ponad wszystko stawiali miłość ku Tobie i z radosnym sercem biegli drogą Twoich przykazaniach.