nie chcę już więcej życia na krawędzi
sprawdzać czy spadnę kiedy zrobię krok
i jak daleko nie jest za daleko
koniec zabawy robię w tył zwrot
bo tam jest wolność
i moja przestrzeń
czyste powietrze by
naprawdę pięknie żyć
i wcale święte
nie znaczy nudne
do przodu będę biec
ile mi starczy sił
nie chcę już więcej życia bez kolorów
tej gry pozorów brudnych szarych barw
żegnam krainę niewyraźnych kształtów
z powiewem wiatru kończy się mgła
i oto wolność
i moja przestrzeń
czyste powietrze by
naprawdę pięknie żyć
i wcale święte
nie znaczy nudne
do przodu będę biec
ile mi starczy sił
Pan jest pasterzem moim ja w to wierzę
i już niczego nie brakuje mi
zielone łąki i spokojne wody
dobroć i łaska do końca dni
bo tam jest wolność...