Drogi Ojcze, jest Ojciec obecnie, dzięki kilku przekładom książek na j.polski, znanym i cenionym wysoko popularyzatorem myśli św. Jana od Krzyża i św. Teresy od Jezusa w naszym kraju. Czytelnicy dzięki książkom: "Noc jest mi światłem", "Chleb, który łamiemy" i "Droga modlitwy wewnętrznej" mogli poznać głębię przemyśleń i poglądów Ojca na temat potrzeby pielęgnowania skarbu żywej wiary. Nie znają oni, jeśli tak można okreśić, Ojca prywatnie. Jeśli to jest możliwe, to proszę o kilka słów na temat okoliczności, które skłoniły Ojca do wejścia na "drogę karmelitańskiej doskonałości".
Będąc jeszcze młodym chłopcem, wiedziałem, że chcę być księdzem. Pociągało mnie życie w jakimś zakonie misyjnym. Okazał się nim Karmel i widzę w tym tylko ingerencję Bożej Opatrzności. Bóg tak chciał i kiedy to zrozumiałem, właściwie nigdy nie wątpiłem już w moje powołanie. Miałem 16 lat, kiedy wstąpiłem do klasztoru i pierwsze lata nie zawsze były łatwe, ale przeświadczenie o Bożej woli było dla mnie zupełnie jasne. Kiedy później lepiej poznałem charyzmat Karmelu - szczególnie poprzez ojca Jerome Meersschaut OCD, mojego spowiednika, który był bardzo uduchowionym człowiekiem - doświadczyłem, że rzeczywiście przynależę do Karmelu. Jest on dla mnie bezgraniczną otwartością na rzeczywistość wewnętrzną, gdzie wszystko ogrania miłość Boża. Jednak nie czuję, abym był już "gotowym" karmelitą. Powołanie jest czymś, w czym nieustannie się wzrasta.
Często spotykam się z opinią czytelników Ojca książek i sam tę opinię podzielam, że są to bardzo głębokie traktaty o życiu wewnętrznym i teologii, pisane językiem niezwykle prostym, przejrzystym, zrozumiałym dla każdego, a przy tym bardzo pięknym literacko. W czym tkwi sekret Ojca stylu ?
Do mojego powołania jako karmelity należy głoszenie homilii i nauczanie o życiu wewnętrznym. Jeżeli za moim pisaniem kryje się jakaś "tajemnica", to nie może nią być nic innego jak to, że próbuję wypełnić swoje powołanie i wykorzystać te zdolności, jakie otrzymałem. Może pomagam siać, ale to Bóg daje wzrost.
Dzisiejszy świat coraz bardziej staje się obojętny na sprawy Boże. Jakie miejsce widziałby Ojciec w nim dla Karmelu i jego posłannictwa ?
Doświadczam, że duchowość Karmelu łatwo znajduje posłuch u współczesnych ludzi. Karmel przecież nie opowiada się za niczym innym jak tylko za głębokim uduchowieniem bez wielu systematycznych metod. Tego szuka człowiek w dzisiejszych czasach.
Polscy poeci doby Romantyzmu spełniali rolę duchowych mistrzów, przewodników narodu, kształtowali jego duchowe oblicze. Obecnie, w dobie rozwoju tzw. "pop-kultury" wpływ sztuki klasycznej na świadomość społeczeństw jest coraz bardziej ograniczony. Co Ojciec, jako znawca i miłośnik sztuki, sądzi na ten temat ? Czy jest możliwe powtórne zintegrowanie świata religii ze światem sztuki we wzjemnej ich inspiracji ?
Nie jeste wielkim znawcą sztuki, ale w mojej Ojczyźnie, Flandrii, sztuka zawsze była silnie zintegrowana z religijnością. Według mnie, sztuka ma stanowić bramę otwierającą na głębszą prawdę o życiu, tak, bramę do Boga. Artysta zawsze w pewnej mierze ma prorockie powołanie, a tym samym ma wielką odpowiedzialność.
W późniejszym czasie na Zachodzie bardziej rozpowszechniły się ikony. To pozytywny znak. W każdej sztuce możemy wiele nauczyć się od ikonografii Kościoła wschodniego. Szacunek i powaga powinny być natchnieniem tak dla samego procesu tworzenia, jak i potem dla jego odbioru. Sztuka i religia nierozdzielnie należą do siebie, jestem o tym przekonany.
Przeżywamy obecnie rok poświęcony pamięci św. Teresy od Dzieciątka Jezus (wywiad został przeprowadzony w 1997 roku). W jakim stopniu jej życie u pisma pomogły Ojcu pełniej zrozumieć duchowe przesłanie Karmelu ?
Nieustannie do niej wracam. Pozwala Bogu być Bogiem i ufa, że Jego miłość jest we wszystkim. Nic więcej nie potrzeba do życia duchowego. Mała Teresa to skarb !
Dla karmelity zawsze jedną z inspiracji w rozwoju życia duchowego był intymny kontakt z Osobą Maryi. Co jest, zdaniem Ojca, najważniejsze w tej relacji ?
Kiedy patrzymy na Maryję, próbując się upodobnić do Niej i pozowlić, aby w nas żyła swoim życiem, stajemy się tymi, do czego zostaliśmy stworzeni. Maryja jest zupełnie nieskomplikowana. Jest jedynie totalną otwartością na Boga, jest "tak" dla Niego bez żadnych rezerw. Jeżeli naszą drogę wenętrzną przemierzamy razem z Nią, to wszystko się rozjaśnia i nabiera prostoty.
Karl Rahner powiedział, że Kościół XXI wieku będzie Kościołem mistyków albo nie będzie go wcale. Czy mógłby Ojciec rozwinąć tę myśl na koniec naszej rozmowy, za którą serdecznie dziękuję ?
Chrześcijaństwo miało niezastąpione znaczenie dla rozwoju świata. Teraz coraz bardziej musimy przychylić się do stwierdzenia, że ten czas już minął. Kościół nie może już opierać się na kulturze. W wielu miejscach jego głos jest tylko jednym z wielu. Jednak choć widzialna rola Kościoła zmniejszyła się, to myślę, że on nadal jest sakramentem miłości, jaką Bóg oferuje całemu światu. W niewidzialnej, duchowej rzeczywistości Kościół coraz wyraźniej musi się zakotwiczyć, poprzez ludzi, którzy żyją w głębokiej relacji z Bogiem. Również tam, na obszarze mistyki, możliwe jest patrzenie jasno i z nadzieją na Świat, który wydaje się coraz bardziej oddalony od Boga.
/ Wilfrid Stinissen,
Żyć w głębokiej relacji z Bogiem /