By³o to podczas tygodnia modlitw w Troussures, kiedy odkry³am modlitwê Jezusow±. Odt±d zyska³a ona takie miejsce w moim ¿yciu, ¿e dziwi mnie, i¿ nie odkry³am jej wcze¶niej.
Z pocz±tku kilka razy na dzieñ powtarza³am tak± modlitwê: "Panie Jezu, Synu Bo¿y, zmi³uj siê nade mn±, grzeszn±". To by³y s³owa, które znajdowa³y du¿y odd¼wiêk w moim wnêtrzu, poniewa¿ d¼wiga³am wówczas wielki ciê¿ar. Bardzo zgrzeszy³am przeciwko Bogu i otrzyma³am przebaczenie, ale w sercu ciê¿ar pozostawa³. Odkry³am, ¿e przywo³ywanie imienia Jezus - Tego, który ratuje, który odnawia moj± wiarê i nadziejê ilekroæ Go wzywam - leczy ranê po grzechu i stwarza we mnie nowy i cudowny sposób prze¿ywania relacji miêdzy Zbawicielem i mn±, jako zbawion±. To by³o tak, jakbym zosta³a na nowo ochrzczona w g³êbi mej istoty.
Modlitwa Jezusowa zajmowa³a coraz wiêcej miejsca w moim ¿yciu. Nauczy³am siê bez trudu wypowiadaæ s³owa w rytmie oddechu. Modlitwa przy³±cza³a siê do mej istoty i równocze¶nie stawa³a siê coraz bardziej wewnêtrzna.
Pewnego dnia nie by³o ju¿ dla mnie mo¿liwe powiedzenie: "Panie Jezu... zmi³uj siê nade mn±...". Modli³am siê natomiast tak: "Panie Jezu, Synu Bo¿y, ulituj siê nade nami, grzesznymi".
Odt±d czujê siê przynaglona, by przywo³ywaæ Imiê Jezusa nad ka¿d± istot±, nad ka¿dym cz³owiekiem. Wierzê, ¿e zbawienie, jakie spoczywa w tym Imieniu, przy ka¿dym jego przywo³aniu zostaje przekazywane wszêdzie, dok±d siê udam, i rozlewa siê poza wszelkie granice, aby dotrzeæ do ka¿dego cz³owieka, który go potrzebuje. Wiele razy wylewa³am tê modlitwê Jezusow± i równocze¶nie my¶la³am o Zwi±zku Radzieckim, który znajduje siê w tak dramatycznym procesie duchowego wrzenia. To tam ten sposób modlitwy praktykowano kiedy¶ z tak wielk± ¿arliwo¶ci±.
Zawsze zachowywa³am to sformu³owanie mojej modlitwy. Jednak ilekroæ zostajê wystawiona na jak±¶ pokusê albo mam jaki¶ k³opot, to w zupe³nie naturalny sposób wypowiadam j± w liczbie pojedynczej: "Zmi³uj siê nade mn±, grzeszn±". Albo te¿ wystarcza mi powtarzanie samego imienia: "Jezus".
Proszê pozwoliæ, ¿e wrócê do mego odkrycia modlitwy Jezusowej w liczbie mnogiej. To by³o wówczas, kiedy sz³am ulicami Pary¿a i nad ka¿dym napotkanym cz³owiekiem wypowiada³am imiê Jezus. Sk³ada³am imiê Jezus na progu ka¿dego domu, ka¿dego baru czy kina, które mija³am. Mieszka³am wtedy blisko Pigalle. Zatopi³am ten zak±tek w imieniu Jezus. Przywyk³am wzywaæ imienia Jezus w metrze, nad twarzami, które mnie otacza³y. Modlitwa Jezusowa towarzyszy³a mi te¿ w czasie wykonywania mojej pracy zawodowej i podczas wszystkich czynno¶ci i obcowania z innymi lud¼mi.
Powoli zauwa¿y³am, ¿e modlitwa Jezusowa towarzyszy mi te¿ w trakcie snu. Odmawia³am j±, kiedy k³ad³am siê spaæ. Coraz bardziej spontanicznie wyp³ywa³a na powierzchniê, kiedy drzema³am albo ¼le spa³am. Czêsto pomaga³a mi - czemu tego nie przyznaæ - usn±æ ponownie. Kiedy znów siê budzi³am, znajdowa³am siebie zatopion± w modlitwie. To tak, jakby modlitwa - choæ o tym nie wiedzia³am - nadal by³a kontynuowana w moim wnêtrzu, kiedy spa³am.
Modlitwa Jezusowa znalaz³a te¿ miejsce w mojej modlitwie wewnêtrznej: pomaga mi rozpocz±æ, wej¶æ w wewnêtrzne milczenie; daje mi si³ê, by od nowa rozpaliæ p³omieñ modlitwy, kiedy jestem ¶pi±ca albo rozproszona.
Równie¿ na p³aszczy¼nie czysto ludzkiej i psychologicznej modlitwa Jezusowa przynios³a dobroczynne skutki. Dla mnie sta³a siê skuteczn± odtrutk± na wszelkie zasadzki rozumu i marzycielstwo. Stworzy³a jedno¶æ w mym wnêtrzu. Pomog³a mi przenie¶æ si³ê ciê¿ko¶ci na Drugiego (Jezusa, Syna Bo¿ego) i tak uniknê³am egocentryzmu. Zdo³a³a pokonaæ tendencjê do niepokoju, któr± mam w sobie: kiedy przywo³ujê Imiê Jezus, wiem przez wiarê (czy czujê to, czy nie to jest obojêtne), ¿e On jest zupe³nie blisko mniej jako Ten, który ratuje we mnie to, co trzeba ratowaæ.
Imiê Jezus buduje pokój i stwarza na nowo !
Kiedy mam z kim¶ spotkanie (kim¶, kto jest chory, przyjaciel albo kto¶, z kim znajomo¶æ jest dla mnie mêcz±ca) to zanim otworzê drzwi, moj± pierwsz± reakcj± jest wezwanie: "Panie Jezu, Synu Bo¿y, zmi³uj siê nad nami, grzesznymi". Wiem wtenczas, ¿e Imiê Jezus, które przywo³a³am przed spotkaniem, oczyszcza moje serce od wszelkiego samozadowolenia i wzmacnia je, je¶li siê lêkam. W ten sposób rozmowê i wszelkie jej konsekwencje sk³adam w rêce Pana.
Je¿eli z pocz±tku, a zaczê³o siê to przed piêcioma laty, potrzeba by³o pewnego wysi³ku, by nauczyæ siê odmawiaæ modlitwê Jezusow±, to teraz jest ona ¿yciem we mnie, moim prawdziwym ¿yciem.
/ Wilfrid Stinissen Ani joga, ani zen. Chrze¶cijañska medytacja g³êbi /