Strona główna


Humor


HUMOR ŻYDOWSKI cz.1

Starsza wiekiem Zydowka leci samolotem z Amsterdamu do Nowego Jorku. Obok niej siedzi mezczyzna.

- Bardzo przepraszam pana, czy jest Pan Zydem ?
- Nie , prosze pani, nie jestem Zydem.

Po dziesieciu minutach - znowu: Pan jest Zydem ?
- Nie. Nie jestem.

Za chwile znow. Jednak jest pan Zydem ?
Znierpliwiony wreszcie odpowiada: - Tak. Jestem Zydem !

A ona na to : Eeee, dziwne - a pan wcale na Zyda nie wyglada...


***

- Salcie, kiedy potrzebujesz pieniędzy jesteś dla mnie bardzo mila - mówi Mosiek do swojej połowicy.
- Ach, Mosze, ale przecież ja zawsze jestem dla Ciebie miła...
- No właśnie!!!


***

Mosiek był bardzo pracowity. Zaczął handlować lodami na placu bankowym wprost z kartonu. Po roku sprzedawał lody z podręcznego wózka a po trzech był już właścicielem małej lodziarni stojącej w tym atrakcyjnym punkcie. Któregoś dnia do lodziarni wchodzi znajomy Mośka, Icek:

- Mosiek, miło cię spotkać po latach! Jak idzie interes?
- Nie narzekam, a co u Ciebie?
- Nie jest dobrze. Potrzebuję pożyczki...a może Ty pożyczysz mi 1000 zł na tydzień?
- Absolutnie wykluczone!!!
- Ale dlaczego absolutnie?
- Icek, widzisz ten bank? Ja mam z nimi taką umowę: ja nie pożyczam pieniędzy a oni nie sprzedają lodów.


***

W jednym przedziale w pociągu jadą zamożny kupiec - chrześcijanin i ubogi chasyd. Kupiec otwiera małą walizeczkę, rozkłada na kolanach ściereczkę i zaczyna zajadać bułki z dobrą wędliną. Widząc to, Żyd wyciąga ze swojego worka papierową tutkę pełną łbów od śledzi. Wyciąga po jednym łebku i obgryza, wysysa, jednym słowem - "ciućka". Kupiec zerka na Żyda z zaciekawieniem, i w końcu pyta:

- Przepraszam, dlaczego je pan same łby od śledzi, przecież sprawia to panu wiele kłopotu, a najeść się tym raczej trudno?

Żyd mu na to odpowiada:
- Faktycznie, nie są zbyt pożywne, ale za to znakomicie pomagają na myślenie!
- Doprawdy? - dziwi się kupiec - A... mógłbym spróbować tego znakomitego leku?
- Cóż... Poczęstować pana nie mogę, bo to moje ostatnie, ale mógłbym odsprzedać, po 10 zł za sztukę.

Kupiec zgadza się, kupuje od Żyda 1 łeb, i zaczyna "obrabiać". Obgryza go, oblizuje, wysysa, nagle odzywa się:
- Zaraz, zaraz, ale za 10 złotych mógłbym przecież kupić cały kilogram śledzi!!!

Na to Żyd z uśmiechem:
- Widzi pan? Już skutkuje!


***

Kim jest żydowskie dziecko jeśli nie jest prawnikiem ani lekarzem ?
...???
O, to z pewnością nie jest żydowskie dziecko


***

Przy wejsciu do synagogi napis:
" wchodzenie do boznicy bez nakrycia glowy jest takim samym wystepkiem jak cudzolosrwo"

ktos dopisal : probowalem jednego i drugiego. Kolosalna roznica...


***

Icek i Szlomo zwiedzają Watykan, podziwiają dzieła sztuki i całe bogactwo. W pewnym momencie Icek Mówi do Szlomo:
- Popatrz, a zaczynali od stajenki.


***

Icek i Mosiek wyjechali do Londynu.
Spacerują po mieście, w pewnym momencie Icek pyta Mośka:
- Mosze, ty znasz angielski, powiedz co to znaczy "nothing"?
- Nic.
- Jak to! To musi coś znaczyć!


***

Kupiec żydowski leży na łożu śmierci. Dookoła stoi grono wiernej rodziny.

Kupiec pyta:
-Salcie, żono, jesteś tu?
-Jestem mężu.

-Mosze, synu? A Ty jesteś?
-Jestem tate, jestem.

-A ty córko, jesteś przy mnie?
-Jestem tate jestem.

Kupiec unosi się na posłaniu i zdenerwowany pyta:
- To kto jest w sklepie??


***

- Icek
- Cooooooooo?
- Śpisz?
- Nie śpię
- To pożycz 50 złotych
- Już śpię