Na dwa miesiące przed sesją Pan Bóg wysyła św.Piotra do Departamentu d/s Edukacji po raport w sprawie krakowskich uczelni. Gdy św. Piotr wraca z papierami, Pan Bóg pyta go:
- Jak tam studenci na UJ-cie?
- Kują.
- A na Akademii Medycznej?
- Kują.
- A na AGH?
- Chleją.
Miesiąc przed sesją sytuacja się powtarza. Pan Bóg pyta św Piotra o uczelnie:
- Jak tam studenci na UJ-cie?
- Kują.
- A na Akademii Medycznej?
- Kują.
- A na AGH?
- Chleją.
Tydzień przed sesją św.Piotr ponownie składa raport w sprawie krakowskich uczelni. Jak poprzednio, Pan Bóg pyta go:
- Jak tam studenci na UJ-cie?
- Kują.
- A na Akademii Medycznej?
- Kują.
- A na AGH?
- Modlą się.
- To tym pomożemy.
***
W tym samym dniu umarli: proboszcz i maszynista z tej samej wsi. Przychodzą do bram Nieba. Św. Piotr otwiera im, wpuszcza maszynistę, a proboszczowi każe iść jeszcze na pół roku do czyśćca.
- Dlaczego? - dziwi się xiądz. - Czyż nie byłem wam bardziej użyteczny?
- Niezupełnie - odpowiada św. Piotr. - Bo jak ksiądz mówił kazanie, to wszyscy spali, a jak maszynista prowadził lokomotywę, to wszyscy się modlili!
***
Przychodzi Matka Teresa do Nieba. Pan Bóg i Św. Piotr przyjmują ją kolacją, na którą jedzą słone paluszki.
Następnego dnia rano Matka Teresa zjawia się na śniadaniu. Znów całe menu to słone paluszki.
Przy obiedzie Matka Teresa spostrzegła, że jedynym daniem są znów słone paluszki, ale jako zakonnica nawykła do ubóstwa i nie robi jej to różnicy.
Po drugim dniu takiego monotematycznego jadłospisu z kobiecej ciekawości spytała jednak:
- Panie Boże, dlaczego jemy cały czas słone paluszki?
- Przecież na nas troje nie będę gotował!
***