Moje teksty


JÓZEF TISCHNER


"Kie pudziem z tela, to nas będzie skoda,
Po górach, dolinach płakać bedzie woda."



Dzieciństwo

Józef Tischner przyszedł na świat 23.III.1931 r. w Starym Sączu. Jego ojciec był kierownikiem szkoły, matka nauczycielką. Swoje dzieciństwo i młodość przeżył w Łopusznej. W czasie wojny mieszkał krótko w Rabie Wyżnej i w Rogoźniku. W Rogoźniku przyszło mu skończyć szkołę powszechną i pierwszą gimnazjalną (w potajemnym nauczaniu). Od 1945 kontynuował naukę w gimnazjum w Nowym Targu. Tam, po czterech latach, jako uczeń Liceum im. Seweryna Groszczyńskiego zdał tzw. dużą maturę.

Głos powołania

Po maturze był zdecydowany zostać księdzem. O swoim wyborze mówił później: Odezwał się we mnie głos powołania, który powiedział: TAK ! Nie musisz, ale jeśli chcesz, to możesz...
Józek chciał, ale jego ojciec zaprotestował. Jako kierownik szkoły, obawiał się, że straci pracę. Jego żona była nauczycielką w tej samej szkole, więc groził jej ten sam los. Mieli jeszcze dwóch synów na utrzymaniu. Ojciec poprosił go o rok zwłoki. W ten sposób Józef Tischner został studentem prawa na Uniwersytecie Jagielońskim. Później przyzna, że był to czas ogromnego poszerzenia horyzontów. Mimo to już pół roku później zapukał do seminaryjnej furty. Kazano mu przyjść w maju.
Józek przez pewien czas zastanawiał się nad wstąpieniem do misjonarzy w Stradomiu. Już na rekolekcjach przedmaturalnych poznał wspaniałego kaznodzieję z tego zgromadzenia - ks. Franciszka Cholewę. Słyszał też dużo o ks. Michalskim. O jego wyborze "diecezji" zadecydowała w znacznym stopniu osoba ks. Jana Pietraszki. Poznał go na pierwszym roku studiów i zachwycił się jego kazaniami.
W maju znowu zjawił się w Wyższym Seminarium Duchownym w Krakowie i po rozmowie z rektorem przeniósł się z Wydziału Prawa na Wydział Teologii. W pewnym wywiadzie powiedział o tej decyzji: Dla otoczenia był to wybór ryzykowny, a dla mnie był to wybór najbezpieczniejszy, najprostszy. Był rok 1950.
Lata jego studiów to najtrudniejszy okres dla powojennej historii Kościoła w Polsce. Odbył się wtedy głośny proces Kurii krakowskiej, uwięziono Prymasa, internowano arcybiskupa Eugeniusza Baziaka, z uniwersytetów usunięto wydziały teologiczne.
W tym czasie kleryk Józef poświęcał się nauce pod kierunkiem m.in. ks.dra Karola Wojtyły, ks. prof. Kazimierza Kłósaka. Wzorem był dla niego nadal ks. prefekt Jan Pietraszko - przyszły biskup. Mówił o nim później: Jedno jego kazanie miało dla mnie szczególne znaczenie. Mówił, jak do Pana Jezusa miano pretensje, że zanadto idzie ku grzesznikom, że zadaje się z ladacznicami. Potem zarzucano Mu, że idzie w góry i modli się sam. "Zawsze zarzucano mu, że idzie za daleko. Kiedy będziecie księżmi, doświadczycie tego samego. Zawsze będą wam mówili, że idziecie za daleko. Nie bójcie się takich zarzutów. Od tego jesteście, żeby iść za daleko".
Po przyjęciu święceń kapłańskich (26.06.1955 r.) został wikariuszem w parafii św. Mikołaja w Chrzanowie, a później w parafii św. Kazimierza w Krakowie.
Kapłaństwo pojmował jako ofiarowanie siebie. Czterdzieści lat później napisze w książce "Ksiądz na manowcach": Być kapłanem to być gotowym do poświęceń, składać ofiarę za siebie i z siebie. Myśl tę będzie kontynuować w szkicu "O kapłaństwie i złym świecie": Człowiek jest mieszaniną pszenicy i kąkolu, dobra i zła. Kapłan, który widzi tę mieszaninę, może wołać: "rzuć ogień". Albo może wołać: "Boże powstrzymaj swój gniew. Może jest tam dziesięć, a może pięć procent uczciwości?" Nie ma dni, by kapłan nie stawał przed takim wyborem. Kapłańskim losem jest szczególne "albo-albo": albo może być oskarżycielem człowieka, albo obrońcą człowieka. Mówił: Ewangeliczne kapłaństwo dopełnia się na krzyżu.
Odprawiał słynne Msze dla przedszkolaków, pełnił obowiązki duszpasterza inteligencji, współpracował ze środowiskiem lekarzy, uczonych i artystów.

Ksiądz i filozof

Jednocześnie studiował na Wydziale Filozofii Chrześcijańskiej Akademii Teologii Katolickiej w Warszawie, a po przeniesieniu do Krakowa na Wydziale Historyczno-Filozoficznym Uniwersytetu Jagielońskiego. W 1963 r. obronił doktorat u Romana Ingardena na UJ, a w 1974 r. habilitował się w ATK.
Od 1963 r. wykładał filozofię w Wyższym Seminarium Duchownym w Krakowie. Współpracował też z "Tygodnikiem Powszechnym" i z miesięcznikiem "Znak". Rok 1980 zapoczątkował jego wykłady z filozofii dramatu w Państwowej Wyższej Szkole Teatralnej w Krakowie. Wykładał też filozofię na Wydziale Filologicznym UJ. Stworzył filozofię dramatu i przez wiele lat prowadził katedrę filozofii człowieka w Papieskiej Akademii Teologicznej w Krakowie.
W latach osiemdziesiątych związał się z ruchem "Solidarność" i został jego kapelanem.19 października 1980 wygłosił w Katedrze Wawelskiej głośną homilię do przywódców NSZZ "Solidarność". Ta homilia zapoczątkowała cykl esejów drukowanych w "Tygodniku Powszechnym", które w 1981 roku zostały wydrukowane w formie książki "Etyka solidarności". Słowa wypowiedziane w kazaniu, wygłoszonym przed rozpoczęciem obrad I Zjazdu Delegatów "Solidarności", o konieczności "pracy nad pracą" przypomni w czerwcu 1987 r. Jan Paweł II. Po 13 grudnia 1981 r. ksiądz Tischner jeździł do obozów internowanych, głosił rekolekcje. Począwszy od 1982 roku odprawiał słynne Msze w kaplicy partyzanckiej pod Turbaczem.
Czasami złościł się, że nie może całkowicie poświęcić się nauce, filozofii. Po wielu latach doszedł jednak do wniosku, że duszpasterzowanie było jedną z jego wartości. Siedząc w bibliotece uschnąłbym, robiąc filozofię dla wyimaginowanego człowieka. A tak musiałem się konfrontować z człowiekiem umierającym, człowiekiem zdradzonym, z dzieckiem, które miało kłopoty z rodzicami. Nieustannie musiałem naginać transcendentalną teorię konstytucji Husserla do potrzeb Marysi czy Kasi w przedszkolu.
Józef Tischner był współtwórcą Wydziału Filozoficznego PAT, jego dziekanem i profesorem nadzwyczajnym. Zrezygnował z bycia rektorem tej uczelni, gdyż chciał dalej zajmować się pracą naukową i duszpasterską. Z Hansem-Georgiem Gadamerem i Krzysztofem Michalskim założył w Wiedniu Instytut Nauk o Człowieku i był jego prezesem. Uczestniczył w spotkaniach instytutu z Janem Pawłem II w Castel Gandolfo. Otrzymał doktorat honoris causa Uniwersytetu Łódzkiego i Wyższej Szkoły Pedagogicznej w Krakowie. Uhonorowany został nagrodami im. Jurzykowskiego, Pen Clubu, im. K. Pruszyńkigo i in. W 1999 r. został Kawalerem Orderu Orła Białego.

Pisarz

Każdą wolną chwilę poświęcał nauce. Ludzie, którzy go znali pamiętają ks. Józefa siedzącego przy biurku zapisującego kolejne strony drobnym, kaligraficznym pismem.
Ponieważ nigdy nie zamykał przed nikim drzwi, czasu tego nie miał dużo. Tłumy ludzi odwiedzało go w jego bacówce w Łopusznej, a on każdego przyjmował z uśmiechem i serdecznym gestem. Były też chwile, gdy zdesperowany, nie mając chwili wytchnienia, wywieszał na drzwiach kartkę: Pukać tylko w wypadku III wojny światowej ! Wtedy pracował, a efekt jego pracy to ponad 600 pozycji książkowych i publicystycznych. Pisał dzieła filozoficzne, szkice i eseje poświęcone problematyce filozoficznej, społecznej i religijnej, tomy rozmów. Wydawał też publikacje o charakterze duszpasterskim, nagrywał audycje radiowe i programy telewizyjne.
Jego najważniejsze książki to: Świat ludzkiej nadziei (1975), Polski kształt dialogu (1980), Etyka solidarności (1981), Myślenie według wartości (1982), Polska jest Ojczyzną (1985), Filozofia dramatu (1990), Polski młyn (1991), Homo sovieticus (1992), Nieszczęsny dar wolności (1993), Spowiedź rewolucjonisty- Czytając "Fenomenologię ducha" Hegla (1993), Tischner czyta katechizm (1996), W krainie schorowanej wyobraźni (1997), Jak żyć (1997), Historia filozofii po góralsku (1997), Spór o istnienie człowieka (1998), Ksiądz na manowcach (1999), Przekonać Pana Boga (1999). Programy telewizyjne z jego udziałem: Siedem grzechów głównych po góralsku (1995), Tischner czyta katechizm (1996).

"Góral całą gębą"

Swoich góralskich korzeni nigdy nie ukrywał, a wręcz wysuwał je na pierwszy plan. Świadczą o tym m.in. Listy gazdów (lata 60 i 70), Siedem grzechów głównych po góralsku (1995), Historia filozofii po góralsku (1997). Był kapelanem Związku Podhalan. Dzięki niemu odżyły góralskie zespoły i tradycja organizowania posiadów. Przyczynił się do zorganizowania szeregu cyklicznych imprez np. konkursu poezji religijnej w Ludźmierzu. Otwierał góralskie festiwale: w Żywcu - Górali Polskich, w Sączu - Święto Dzieci Gór. Wprowadził góralskie kapele do kościołów i gwarę góralską do homilii, głoszonych w Łopusznej, Ludzimierzu, Groniu, Bukowinie, Zakopanem. Za jego przykładem poszli inni księża.
Często odwiedzał kuzynki i kuzynów mieszkających na Podhalu. Chrzcił, udzielał ślubów, chował. Najpiękniejsze Msze odprawiał w domach starych gospodarzy, którzy nie mogli już chodzić do kościoła. Otwarty na świat i życie, jak nikt potrafił zrozumieć innego człowieka. Był powiernikiem trosk, niepewności i lęków, radości i szczęścia. Wszyscy biegli do niego, a on dodawał otuchy, uczył i wychowywał, pomagał żyć. Emanował ciepłem, przyjaźnią, wiarą i żarliwością intelektualną.

Wiara Józefa Tischnera

Kilka lat przed śmiercią zachorował na raka krtani. Choroba ta pozbawiła go możliwości mówienia, co dla wieloletniego wykładowcy i wspaniałego mówcy było bardzo trudnym doświadczeniem. Kolejne operacje nie dały spodziewanego rezultatu. Mimo ogromnego cierpienia pracował do końca. Nie mógł mówić, więc pisał.
Był jak Sokrates. Uczył do końca i jeszcze ze szpitala pisał do swoich studentów list o studiowaniu filozofii. Martwił się o swoich uczniów, o nie napisane jeszcze doktoraty i nie obronione habilitacje.
Między pierwszą a drugą operacją gardła ks. prof. Józef Tischner próbował nauczyć się mówienia przełykowego. Zapytany o motywację odpowiedział: Chciałbym jeszcze kiedyś stanąć w kościele w Łopusznej i powiedzieć Góralom: "Pan z wami".
Józef Tischner mało mówił o swoim osobistym przeżywaniu wiary. Kiedy musiał to robić starał się zobiektywizować własne doświadczenia. Swoje wnętrze ukazał dopiero w powstałych w czasie choroby rozmowach. Zostały one zebrane w tomie Przekonać Pana Boga. Pracę nad tą książką przerwała coraz bardziej postępująca choroba. Chorobę odczuwał jako odwołanie. Odwołanie, które trudno przyjąć, gdy jest się tak bardzo związanym z ludźmi i z życiem. Przyjął je jednak godnie, z nadzieją i wiarą. Cierpienie było sprawdzianem jego teorii, a dzieła które w tym czasie powstały mają szczególny wymiar świadectwa.

Ksiądz Tischner mówił: Na końcu naszego rozumienia świata, rozumienia dramatów ludzkich, a także własnego dramatu, patrzysz na samego siebie, coś przeżył, coś przecierpiał, ile rzeczy przegrałeś, widzisz to wszystko, coś wygrał, i nagle - możesz pod koniec życia - oświeca cię ta świadomość, że "dobre było". Wtedy dochodzisz właśnie do sedna całej naszej wiary (...). Powtarzasz słowa Boga , mówisz "dobre było". Może właśnie o to naprawdę chodzi, może jesteśmy na tym świecie po to, żeby na końcu powtórzyć najpiękniejsze słowa, jakie Pan Bóg wypowiedział w dniu naszego stworzenia: "Dobre było". I niech tak zostanie.

Zmarł w Krakowie 28.06.2000 r. z obrazkiem "Jezu, ufam Tobie" w ręku. Pochowano go 02.07.2000 r. na cmentarzu w ukochanej przez niego Łopusznej. Z wielkim smutkiem żegnali go górale, uczeni, studenci, przyjaciele.

Jan Paweł II powiedział o nim: Był obdarzony niezwykłym talentem obserwacji świata i życia. A wszystko, co dostrzegał, odnosił do Boga, który jest miłością. W tej perspektywie tworzył podwaliny do realizacji idei dialogu ze wszystkimi ludźmi dobrej woli, również z tymi, którzy nie zaznali łaski wiary. Filozof i teolog, który był otwarty na człowieka, a równocześnie nigdy nie zapominał o Bogu. Stworzył duchowe podstawy etyki solidarności, która dziś nadaje kierunek trudnym zmaganiom narodu polskiego o taki kształt demokracji, w której byłaby respektowana godność każdej osoby ludzkiej.

Anna Pyrek