"Jan odznaczał się od dzieciństwa charakterem poważnym, pracowitością w szkołach..."
(Oktawia Podlewska, siostra cioteczna Jana Beyzyma)
Według tradycji rodzina Beyzymów wywodziła się z tatarsko-białoruskiego rodu, który po zwycięskich walkach z Tatarami, otrzymał od książąt litewskich tytuł szlachecki oraz rozległe ziemie na Wołyniu, które nazwano Beyzymy Wielkie. Tam właśnie 15 maja 1850 roku urodził się Jan Beyzym, pierworodny syn Jana Beyzyma i Olgi Stadnickiej. Pierwszą Komunię św. przyjął w kościele parafialnym w Łabuniu na Wołyniu i do 1863 roku przebywał z rodziną w Onackowcach. Tam, wraz z czwórką młodszego rodzeństwa uczył się pod kierunkiem prywatnych nauczycieli.
Po 1863 roku cała rodzina Beyzymów ciężko odczuła konsekwencje powstania styczniowego. Ojciec za udział w powstaniu został zaocznie skazany na śmierć. Był więźniem w cytadeli ołomunieckiej, przebywał w Dreźnie, a po kilkuletniej tułaczce osiedlił się w Porudnie koło Jaworowa. Tam objął zarząd nad majątkiem swego krewnego. Dwór w Onackowcach zniszczyli Kozacy, a żona Beyzyma wraz z dziećmi schroniła się u swojej siostry w Śledziach na Podolu. W tym czasie trzynastoletni Jan, chcąc pomóc w utrzymaniu i wykształceniu rodzeństwa, udzielał korepetycji, przepisywał urzędowe akta, pomagał w zajęciach gospodarskich.
W latach 1864-1871 uczęszczał do gimnazjum w Kijowie. W tym samym czasie jego rodzina częściowo odzyskała majątek na Wołyniu, co Janowi pozwoliło ukończyć szkołę. Następnie przez rok przebywał w Śledziach, pracując w gospodarstwie wuja. Szkołę ukończył z zamiarem wstąpienia do seminarium duchownego. Ostatecznie zdecydował się na zakon jezuitów. Chcąc powiadomić o tym ojca, przedostał się przez granicę i przybył do Galicji. Ojciec planował wtedy ożenić go z córką państwa Steckich, u których przebywał. Jednak po wielu naleganiach ze strony Jana wyraził zgodę na wstąpienie syna do Towarzystwa Jezusowego.
"Pamiętam jak dzisiaj tego młodzieńca silnie zbudowanego, o wielkiej, więcej niż proporcjonalnie głowie, o rysach surowych, pokornie klęczącego ze złożonymi rękami, dziękującego matce Najświętszej za łaskę powołania."
(Ignacy Mellin, jego współtowarzysz w nowicjacie)
Jan został przyjęty do zakonu jezuitów w Starej Wsi koło Brzozowa w 1872 roku. Po ukończeniu nowicjatu złożył pierwsze śluby zakonne. W 1878 r. wyjechał na staż duszpasterski do Tarnopola, gdzie objął wychowawstwo nad młodymi chłopcami. Jednocześnie interesował się działalnością charytatywną zakonu. Po roku wyjechał na studia teologiczne do Krakowa, a po ich ukończeniu w 1881 roku przyjął święcenia kapłańskie. Mszę św. prymicyjną odprawił następnego dnia w kaplicy jezuitów, przy ulicy Kopernika. Po prymicjach wrócił do Tarnopola i ponownie objął urząd wychowawcy młodzieży.
W 1884 roku, o.Beyzym wrócił do Starej Wsi, gdzie przygotowywał się do ostatnich ślubów zakonnych. Rok później objął opiekę nad całym konwiktem tarnopolskim jako wiceprefekt generalny. Tam w 1886 roku w miejscowym kościele parafialnym złożył ostatnie, publiczne śluby zakonne. W lipcu 1887 roku został przeniesiony do Chyrowa, gdzie spędził jedenaście lat. Jako powszechnie znany i ceniony opiekun młodzieży uczył języka francuskiego i rosyjskiego. Ponadto pełnił tam funkcje prefekta lecznicy konwiktowej.
W wolnych chwilach zajmował się m. in. rzeźbą. W szczególny sposób jego talent zaowocował podczas pobytu na Madagaskarze. Rzeźbiarstwo służyło odbudowaniu ołtarza i przyozdabianiu kaplicy trędowatych. Jego drugą pasję stanowiła hodowla kwiatów, którymi przyozdabiał pokoje rekonwalescentów w Chyronie. Będąc już na misjach, w swoich listach często prosił o przysłanie mu nasion pachnących kwiatów.
"Najlepszym, najpewniejszym zabezpieczeniem na trudnej drodze naszego życia jest prawdziwa miłość, przywiązanie i nabożeństwo do Matki Najświętszej."
(Jan Beyzym)
Kult Matki Bożej odgrywał szczególną rolę w całym jego życiu. Wizerunek Najświętszej Dziewicy, zwłaszcza Jasnogórskiej towarzyszył mu niemal od dzieciństwa. Apostolstwo maryjne rozpoczął już na polskiej ziemi, wśród młodzieży w jezuickich konwiktach. Całe życie o. Jana świadczy o jego niezwykłym zaufaniu do Maryi, której powierzył główne dzieło swojego życia - budowę szpitala dla trędowatych. Jej łaskawości przypisywał swoje powołanie do życia zakonnego, wyjazd na misje, chęć pracy na Sachalinie, poprawę doli trędowatych, napływ jałmużn i ukończenie budowy szpitala. Przedmiotem zewnętrznym tego kultu był obraz Matki Boskiej Częstochowskiej, przywieziony przez o. Jana na Madagaskar z wyraźną intencją przeszczepienia tam jego czci oraz form nabożeństwa praktykowanych w Polsce. Tym sposobem wśród malgaskiego ludu powstał nowy ośrodek kultu Matki Bożej Jasnogórskiej, który trwa do dziś równie żywy, jak za życia o. Beyzyma.
"Przepraszam pokornie, że śmiem dokuczać tak natrętnie, ale jak sobie wspomnę, że tyle tysięcy trędowatych tak silnie cierpi i umiera bez pomocy tak duchowej, jak i doczesnej, (...) to trudno mi czekać spokojnie tak długo na rozkaz odpływu. Ciągle mnie coś nagli, żebym tę sprawę poruszał".
(fragment listu o. Beyzyma do prowincjała zakonu)
Jan, już jako młody kleryk, ślubował Bogu, iż nieustannie będzie prosił przełożonych o pozwolenie wyjazdu na misje. Po jedenastu latach pracy wychowawczej w Chyrowie zwrócił się z prośbą do generała zakonu, o wyrażenie zgody na wyjazd do opieki nad trędowatymi. Jego prośba została wysłuchana w 1898 roku. Początkowo został przeznaczony do pracy w leprozorium w Mangalorze, w Indiach Przedgangesowych. Jednak gdy przygotowywał się do wyjazdu, prowincjał Jan Badeni otrzymał zawiadomienie, iż z uwagi na niemłody już wiek Polaka oraz brak znajomości języka angielskiego, nie otrzymuje on zgody na wyjazd do tej placówki. Prowincjał napisał wtedy do przełożonego prowincji tuluskiej, która prowadziła działalność misyjną wśród trędowatych na Madagaskarze. Odpowiedź była pozytywna i 17 października 1898 roku o. Beyzym opuścił ojczyznę. Do stolicy Madagaskaru, Tananariwy dotarł 30 grudnia 1898 roku.
"Jak tonący brzytwy się chwyta, tak i ja chwytam się wszystkich możliwych sposobów, ażeby polepszyć los moich trędowatych."
(o. Jan Beyzym)
Swoją działalność rozpoczynał w Ambahiwuraku. Tamtejsze schronisko składało się wtedy z kościółka, mieszkania przeznaczonego dla misjonarza oraz czterech baraków dla chorych. Przez pierwszy miesiąc o. Jan przebywał w Tananariwie, ucząc się języka tubylców i dochodząc raz w tygodniu do oddalonego o dwie godziny drogi schroniska. Proponowano mu by na stałe zamieszkał w Tananariwie, misjonarz jednak chcąc zajmować się wyłącznie trędowatymi na początku lutego 1899 roku zamieszkał wśród nich.
O. Beyzym za wszelką cenę dążył do poprawy warunków bytowych swoich podopiecznych. Zbierał resztki jedzenia, stare ubrania, lekarstwa i bandaże, remontował walące się baraki. Otaczając trędowatych troskliwą opiekę, starał się nie tylko poprawić ich warunki materialne, ale pracował też nad uchrześcijanieniem ich życia. Po opanowaniu języka malgaskiego, zorganizował stałe duszpasterstwo, zaprowadził systematyczne nauczanie religijno-moralne, udzielał sakramentów świętych oraz częstych rekolekcji.
Wkrótce postanowił też wybudować szpital dla trędowatych, a pomysł ten spotkał się z aprobatą przełożonych. Pieniądze na budowę zdobywał głównie z pomocą społeczeństwa polskiego, apelując do ofiarności rodaków. Akcja zbierania jałmużn, prowadzona głównie na łamach "Misji Katolickich" budziła wielkie zainteresowanie. Wkrótce pojawił się jednak nowy problem związany z miejsce pod budowę. Po wielu miesiącach starań, polecono rozpocząć budowę szpitala w prowincji Betsileo, w pobliżu Fianarantsoa. Misjonarz zmuszony był wtedy zamieszkać na stałe w Maranie. Także tutaj jego działalność służyła poprawieniu zarówno warunków bytowych, jak i pracy nad uchrześcijanieniem życia podopiecznych.
Po przezwyciężeniu trudności o.Beyzym przystąpił do realizacji swojego dzieła. Projekt schroniska w sposób zasadniczy różnił się od innych zakładów istniejących na Madagaskarze. Jan Beyzym postanowił zmienić dotychczasową praktykę tworzenia kolonii dla rodzin trędowatych i wybudować zakład o dwóch oddzielonych pomieszczeniach - osobnych dla kobiet i mężczyzn. Wciąż pojawiające się trudności spowodowały, iż budowa szpitala trwała aż do 1911 roku. W uroczystość Bożego Ciała szpital został poświęcony, a w sierpniu zamieszkali w nim pierwsi chorzy.
Schronisko składało się z dwóch budynków oddzielonych murem. Drugą część szpitala stanowił kościół oraz dwa piętrowe domy znajdujące się po obu jego stronach. W jednym z nich urządzono mieszkanie dla misjonarza i doktora schroniska, w drugim ulokowano siostry zakonne. W sypialni każdy chory posiadał łóżko, stolik i wizerunek Matki Boskiej Częstochowskiej. Wszystkich pacjentów obowiązywał jednakowy strój: białe koszule i spodnie dla mężczyzn oraz bluzki, spódnice i zawoje na głowie również białego koloru dla kobiet. Rygorystycznie przestrzegano podziału płci, higieny i porządku, w sposób szczególny zwracając uwagę na skupione wokół Mszy św. życie religijne pensjonariuszy.
"Zaryzykować swe życie na kilka godzin na polu bitwy lub w czasie epidemii jest poświęceniem, ma które zgodzą się chętnie wszyscy ludzi o dobrym sercu, ale wejść żywcem w grób, gdzie śmierć na was czatuje i spotyka was z pewnością - podkreślano - jest odwagą nadludzką".
(słowa wypowiedziane o o. Janie Beyzymie w parlamencie francuskim)
Życie i działalność kapłańską o. Jana charakteryzowało nieustanne pragnienie służby Bogu i ludziom. Będąc przekonanym, że szpital dla trędowatych zapewni chorym godną egzystencję postanowił poświęcić się pracy misyjnej na Sachalinie. Tamtejszych katorżników uważał za jeszcze bardziej nieszczęśliwych i potrzebujących. Kończąc budowę szpitala, nieustannie myślał o Sachalinie. Niestety rząd rosyjski uniemożliwił ten wyjazd, dlatego prowincjał jezuitów postanowił wysłać o. Beyzyma do Północnej Rodezji (dzisiejsza Zambia). Plany te nie powiodły się, gdyż misjonarz coraz częściej podupadał na zdrowiu.
Jan zakonnik prowadził życie bardzo surowe i ubogie, co w dużej mierze przyczyniło się do osłabienia organizmu. Dzień rozpoczynał o godzinie 3.30, a na spoczynek udawał się po godzinie 22.00. Mało jadł, sypiał na gołej desce. Praca wśród trędowatych, liczna korespondencja oraz obowiązki kapłańskie sprawiły, iż stan zdrowotny o. Jana ulegał pogorszeniu. W 1912 roku misjonarz wyraźnie podupadł na zdrowi, do czego przyczyniły częste i ciężkie ataki febry jakich doświadczał przez cały pobyt na misjach. Mimo osłabienia 15 sierpnia 1912 roku misjonarz rozpoczął udzielanie ośmiodniowych rekolekcji siostrom zakonnym, jednak piątego dnia na skutek silnego ataku febry całkowicie przerwał swoją pracę. Lekarz stwierdził błonnicę, zwapnienie żył, dolegliwości serca oraz ogólne wyczerpanie. Ostatnią Mszę św. odprawił dnia 6 września 1912 roku, a dzień później o.Izydor Dupuy, trędowaty misjonarz udzielił mu sakramentu chorych. Ojciec Jan Beyzym zmarł nad ranem, 2 października 1912 roku. Ciało Jana Beyzyma złożono na cmentarzu wśród trędowatych w Maranie.
"Jest rzeczą pewną, że Sługa Boży Jan Beyzym, kapłan i profes Towarzystwa Jezusowego, posiadał w stopniu heroicznym cnoty teologiczne wiary, nadziei, miłości Boga i bliźniego, a także cnoty kardynalne roztropności, sprawiedliwości, umiarkowania i męstwa ora inne z nimi związane, wymagane do tej Sprawy i koniecznie do jej zakończenia".
(Dekret Kongregacji Spraw Kanonizacyjnych)
Wiadomość o jego śmierci w krótkim czasie obiegła cały świat katolicki. Po śmierci misjonarza świat docenił wielkość jego ofiary upatrując w nim wzór heroicznej miłości bliźniego. Przekonanie o jego świętości wyrażali nie tylko trędowaci, ale także jego współpracownicy. Trędowaci otoczyli grób swojego opiekuna religijną czcią, odbywając coroczne pielgrzymki na miejsce spoczynku Polaka. Zarówno personel szpitalny jak i chorzy przeświadczenie byli o nieustannej opiece jaką polski misjonarz roztaczał nad Maraną, czego dowodem był zdumiewający dla wszystkich rozwój szpitala.
Wybuch drugiej wojny światowej i okupacyjna sytuacja kraju sprawiły, że kroki w celu rozpoczęcia procesu beatyfikacyjnego Jana Beyzyma nie zostały podjęte. Oficjalne starania o jego beatyfikację podjęła Kongregacja Prowincji Polski Południowej księży jezuitów w marcu 1978 roku. Otwarcie dochodzenia kanonicznego odbyło się dnia 17 grudnia 1984 roku w Kurii Metropolitalnej w Krakowie, a w roku następnym w Fianarantsoa na Madagaskarze. W czerwcu 1986 roku kard. F. Macharski dokonał zamknięcia dochodzenia kanonicznego, a rok później ukończony został proces uzupełniający jaki odbył się na Madagaskarze. Zebraną dokumentację przekazano do Stolicy Apostolskiej. Dyskusja teologów nad heroicznością cnót Sługi Bożego zakończyła się wynikiem pozytywnym. Ostatni akt Sprawy odbył się dnia 21 grudnia 1992 roku w Sali Konsystorza w Watykanie, gdzie w obecności Jana Pawła II, odczytanych zostało 17 dekretów Kongregacji Spraw Kanonizacyjnych.
W związku z procesem beatyfikacyjnym o. Beyzyma, na cmentarzu w Maranie dokonało ekshumacji jego szczątków, które następnie przeniesione do kaplicy szpitalnej i złożono w sarkofagu. W Polsce szczególnym ośrodkiem jego kultu jest jezuicka Bazylika Najświętszego Serca Pana Jezusa w Krakowie. Tam znajduje się relikwia polskiego misjonarza ofiarowana przez Malgaszów zakonowi jezuitów oraz wiernym w Polsce. Kard. F. Macharski 1 sierpnia 2001 roku dokonał otwarcia dochodzenia kanonicznego "de miro" (w sprawie cudu) w procesie beatyfikacyjnym o. Beyzyma, którego zamknięcie nastąpiło w marcu 2002 roku.
Ojciec Jan Beyzym został beatyfikowany podczas tegorocznej pielgrzymki Ojca Świętego, Jana Pawła II do Polski - 18 sierpnia 2002 roku, w czasie Mszy św. sprawowanej przez papieża na krakowskich Błoniach.
Anna Pyrek