Strona główna


Wiersze


 NOVY
fot. Anna Pyrek
***

J 19,25


Spotkamy się kiedyś pod drzewem
Tylko ty i ja
I nasza miłość niewysłowiona
Choć czasem kulała w drodze do nieba
Ty zawsze byłeś jej podporą





***


Kiedyś kiedy nie wiem
czas nie będzie już biegł
Serca nasze znajdą się tak blisko...
A dusza moja spłonie w ogromie twej miłości

Gdzieś nie wiem gdzie
Spotkam Cię twarzą w twarz
Oczy nasze zbiegną się w jednym punkcie
Dłonie moje oczyszczą się w twej boskiej krwi
Każda łza którą uroniła miłość
Zmieni się w kwiat wieńczący twą skroń

Kiedyś kiedy nie wiem
Miłosierdzie przesłoni Grzech,
Płacz zamieni się w śmiech,
Gniew zastąpi miłość,
A serce moje spocznie w dłoni przyjaciela...





***


Czasem myślę że bagaż trosk jest za ciężki
Czasem mówię rzeczy których potem żałuje
Czasem robię coś choć sam tego nie chcę
Czasem wiersze same na głowie rosną
Jak po jesiennym deszczu grzyby
Czasem chciałbym aby wszystko było oczywiste
Tak jak po nocy świt i cisza przed burzą
Czasem miłość wydaje się być za trudna
Jak tabliczka mnożenia dla pierwszaka
Czasem marzę o śnie tym jedynym
Po którym nie ma już miejsca na jawę...

Wtedy sobie myślę
że całe to gadanie
Na cholerę przy Miłości samej





***


Patrzeć tak jakby się miało zaraz oślepnąć
Słuchać tak jakby to był ostatni dźwięk w twoim życiu
Smakować, wąchać, dotykać tak jakby się miało zaraz stracić czucie

Kochać tak, że nic nie zostaje
Tylko ty i On
I to milczenie, które mówi więcej niż wszystkie księgi świata





***


Bóg uśmiechnął się
I stała się światłość
z początku blada
niepewna swego przeznaczenia
Później rumiana
Odkrywała bezmiary wód
odtąd aż do dzisiaj Igra z kącikami ust Boga
Czyniąc jego stwórczy uśmiech
Ludzkim
Bóg uśmiechnął się
I stała się miłość...





***


Moja głowa - pusta
Zeszyt wciąż nie zapisany
I marzenia te najskrytsze
gdzieś mi się pozawracały





***


Kiedy świeca gaśnie
Kiedy droga się urywa
Człowiek czuje się taki opuszczony

Zagubiony pośród myśli
Nie może wśród nich znaleźć miejsca
Wszyscy go opuścili...

Życie nie ma sensu
Nikt nie rozumie
Nikt nie kocha

I wśród tylu myśli
Pojawia się jedna
Tak to jest to

Skończę to
Już dość
Nie mam siły

Lecz co to? Ktoś puka
Nagle burza ustała
Myśli ucichły

Otwieram...
Tak to ty moje światło
Gdzie się podziewałeś??





***


Wstaję rano
Wyglądam przez okno
Widzę chmury

A ty mi mówisz:
"Nie martw się
Słońce świeci ponad nimi..."





***


"Jezus"
Dla tych którzy wierzą
I dla tych którzy nie wierzą
Dla tych którzy kochają
I dla tych którzy nie potrafią
Dla tych którzy szukają
I dla tych którzy znaleźli
Dla żyjących
I dla umarłych





***


Płacze razem ze mną
Raduje się gdy ja się śmieję
Woła mnie gdy pobłądzę
Milczy kiedy ja nie mogę
Kocha chociaż wydaje się że jest za późno





***


Panie nie jestem godzien...
Ty wiesz to najlepiej
Lecz na to nie zważasz

Przychodzisz do mnie
I pierwszy wyciągasz rękę...
Ty już przebaczyłeś

Myślałem że się nie odważysz
Powiedzieć słowo do trędowatego...
Jednak dla ciebie nie ma nic niemożliwego...





***


Dlaczego płaczesz na zgliszczach śmierci?
Czyż nie mówił Ci że to tu właśnie rozkwitnie życie?
Dlaczego krzyczysz że wszystko skończone?
Czyż nie wiesz że to dopiero początek?
Dlaczego mówisz że nie widzisz sensu?
Przecież boisz się otworzyć oczy
Dlaczego lękasz się jego twarzy?
Przecież to tylko miłość





***


Dlaczego leżysz bezwładnie w dole zagłady?
Wstań weź swą nędzę i idź wiara Cię uzdrowi
Bo kiedy wszystko się wali
Kiedy nic już nie posiadasz
Nadchodzi czas działania i walki
Wtedy trzeba zacząć wszystko od nowa
Najpierw bowiem przejdziesz przez ogień i wodę
By wejść do miejsca spoczynku





***


Przynosisz światu
Radość
Gdy wszyscy pogrążają sie w smutku
Nadzieję
Gdy wydawało sie że wszystko stracone
Wiarę
Gdy pogrążaliśmy się w nicości
Miłość
Choć tak bardzo boimy sie krzyża





WIARA NADZIEJA I MIŁOŚĆ


Kiedy słońce zgaśnie
Kiedy gwiazdy umilkną na wieki
Kiedy ciało moje spowiją mroki tej ziemi

Dusza ma wtedy zrozumie
Kto w miłości pokłada nadzieje
w miłości znajdzie zbawienie





ZEŚLIJ OŻYWCZY DESZCZ NA MĄ DUSZĘ


Od wschodu do zachodu słońca
Od pełni do nowiu
Od dnia narodzin do ostatniego tchnienia
Szukam cię Panie

W ustach spragnionych wody żywej
W ciele złaknionym twego słowa
W dziecku szukającym miłości
Znajduję cię Panie





***


Miłość
Ta prawdziwa
Niezauważona wchodzi do mego serca
I tylko czasem
Słyszę jej kroki
Niestrudzona
Wśród słabości i grzechu
Niczym kwiat
Pośrodku pustyni





SŁOŃCE


Promień słońca
Wesoło wpadł do kościoła
Zaśpiewał piękną pieśń
(choć troszkę fałszował)
Zatańczył wesoło w prezbiterium
Rozbawił płaczące dziecko
Podarował nadzieję klęczącemu w konfesjonale
Cały kościół zapełnił gwarą radości
I choć niektórzy byli zakłopotani
Miłość na nowo dała znać o sobie





MISTERIUM DNIA DZISIEJSZEGO


Kolejny dzień
Ten całkim zwyczajny
Otarł sie o serce
Kolejny sen
Nazbyt ciekawy
Wysnuty z mroku nocy
Jeszcze jeden zachód słońca
Taki jakich wiele...
Pogrzebał dzień

Jutro znowu
Zwykła zwyczajność
Jeszcze jeden sen
Otrze sie o dusze
Wschód i zachód słońca
Śmierć i zmartwychwstanie
I ta świadomość
Warto żyć!
By móc ukochać
Zwyczajne dni
Ciekawe sny
Te rześkie Jutrznie
I ciche komplety...





GDZIEŚ NA ŚRODKU PUSTYNI


Czasem noc w jasności brodzi
Miłośc dostrzegam w codzienności
Zwykły ból głowy prowadzi ku tobie
Cisza opowiada mi bajki

Dziś jednak mrok ogarnął światłość
Codzienność zakryła mi Boga
Ból głowy zdaje się nie mieć sensu
Dziś nawet cisza nie śpiewa...





ZAPOMNIANE


Zapomniałem listu do Ciebie napisać
Bo tyle spraw na mojej głowie
Zapomniałem krzyż Twój ukochać
Bo gwiazdy jeszcze nie policzone
Zapomniałem biel mojego serca
Bo grzech i kurz mi ją zasłaniają
Zapomniałem że miłość milczeniem sie modli
Krzyż powoli sie kocha,
A serce krew Twa wybiela





PYTANIA


Kim jest bezimienny święty
Który spogląda na mnie z obrazka?
Gdzież się schowała niema cisza
najmilsza mi kołyska?
Co mówią książki te nieprzeczytane?
Gdzie klęczą modlitwy dotąd niewypowiedziane?
Dokąd mrówka w swej pokorze i małości zdąża?
Czego miłość od prostaczków żąda?
Ile wierszy w sercu jeszcze spiszę?
I gdzie duszę moją Boży plan poniesie?





***


Wiatr w polu wcale smutny nie jest
Księżyc nocą twarzy swej nie skrywa
A morze nie papla choć szumi całą noc

Przecież wiatr kochanków szepty słyszy
Księżyc nocą arie śpiewa
A morze nie odkrytą toń wciąż skrywa...





***


Święty Zegar ścienny
Co idzie sam nie wiedząc dokąd
Święta wieczna lampka
Co zagubionym wskazuje drogę
Święte drzewa
Które dają cień choć wcale go nie potrzebują
Święty Ślimak zielony
Co dom wszędzie ze sobą nosi
I ty złota rybo Święta
Bo życzenia nasze cierpliwie znosisz
Święte chmury na niebie
Bo tak rzewnie płaczą
Święte Wiosny i Jesienie
Lata i zimy
Święty świat cały co miłości w szkole się nie uczył





***


Najtrudniejsze zawsze pierwsze słowo
Potem wiersz już sam się pisze
Najtrudniejszy zawsze pierwszy krok
po nim drogi już tylko ubywa
Najtrudniejsze pierwsze tchnienie
powietrze później samo do ust wchodzi

Najważniejsze pierwsze tak
I wiersz ten najpierwszy
Choć niepewny pierwszy krok
Życie samo miłości nas uczy
Pierwszy krzyk i tchnienie pierwsze
Śnieg na ramieniu i woda w nosie
Potem to miłość ku niebu nas wznosi...


[do góry]