Kiedy modlę się, a On każe mi czekać aż się pojawi, gdy szukam Jego obecności, a On mi daje swoją ciemność, ja zaś wytrwam, wiecie jaka jest odpowiedź ? Nowość. Na tej ziemi nudzi mnie już wszystko oprócz nowości Boga. Bóg zawsze jest nowością, jest wieczną nowością.
Wydaje się, że jest nieobecny w twojej modlitwie i trwasz w oschłości, ciemności, szukając Go całą noc, jak oblubienica z Pieśni nad pieśniami, i na koniec czujesz Jego zapach, który pozostał na twoim ubraniu. Kiedy dokonujemy przejścia - śmierci, któa jest tajemnicą Chrystusa nazywającą się Paschą, żyjemy dla autentycznej kontemplacji.
Święty Franciszek jako młodzieniec śpiewał na górze Subasio: "Pochwalony bądź, o Panie mój, przez brata ogień".
Ale była to poezja, uczucie, młodość. Kiedy jednak Franciszek będzie w grocie Sassospigola na Alwernii z oczami zamkniętymi przez chorobę i z sercem ściśniętym cierpieniem, że ma zakon nie naśladujący go w tym bólu, że ma braci nie chcących go zrozumieć, wówczas w tym momencie słabości zostanie przeszyty przez cherubina. Czy stygmaty były prawdziwe lub nie, jest to bez znaczenia, są bowiem tylko znakami. Liczy się tylko to, że był gotowy na działanie, którego Bóg dokonuje w nim przez jego doskonałą bierność.
Kiedy modląc się do Ojca potrafisz pokonać skrępowanie wywołane przejściem, wówczas zaczyna się całkiem nowa rzeczywistość. Żyjesz Chrystusowym życiem. Każdy z nas jest wezwany, by pójść tą samą drogąco Chrystus. Nasza wielkość na ziemi polega na życiu życiem Jezusa. Centralnym zaś punktem życia Jezusa jest to, co sławimy i nazywamy Paschą, i co ma jedno tylko znaczenie, że życie rodzi się ze śmierci. Także kontemplacja, która jest życiem, rodzi się ze śmierci. Jest to śmierć oczekiwania, jest to śmierć oschłości, przez które Bóg prowadzi cię do modlitwy Jezusa: "Ojcze, nie moja wola, lecz Twoja niech się stanie" (Łk 22,42).
/ Carlo Carretto, Myśli na każdy dzień /