Rozważania


KLAUZURA SERCA I BRAMA UST

Samo osadzenie za wysokim murem czy w zastrzeżonym miejscu nie powstrzyma ducha, który może być wypełniony pragnieniami doczesnymi. Potrzeba więc równolegle, a może najpierw mówić o klauzurze serca. odwołuje się to do starej tradycji "straży serca" czcigodnych Ojców pustyni; czuwania, by nie wpuścić do niego "obcych" myśli, uczuć. Klauzura serca znaczy nie dopuszczanie do siebie zwątpienia, zniechęcenia, wzburzenia uczuciowego, na utrzymaniu serca i umysłu wolnego od zaciemnienia. Znajduje swe miejsce w trwaniu w trzeźwości duchowej, by nie dać się uśpić nieprzyjaciołom duchowym. Taka trzeźwość to stan serca głęboko przebudzonego, zdyscyplinowanego, które nie da się zwieść z właściwej drogi. Jest to stan ducha, w którym człowiek jest gospodarzem u siebie, daleki od wszelkich form upojenia poza upojeniem Ducha, od namiętności, by być roztropnym i trzeźwym, jak wzywa św. Piotr (1 P 4,7). Straż serca to również duchowa aktywność polegająca na usuwaniu z wyobraźni wszelkich chaotycznych pragnień, dążeń, które zabierają pokój duchowy i ciągną w stronę sytuacji grzesznych. Straż to również stały spór z głodami i pragnieniami psychologicznymi, które nieustannie pojawiają się, powracają, atakują. Dotyczy to także wszelkich form rekompensat psychologicznych, które fałszują duchowy radykalizm i często się formułują w "roztkliwianie się" nad sobą. Życie za klauzurą nie może przesłonić się żałobą za utraconym światem i możliwościami, ale ma być sytuacją pozytywnych rozstrzygnięć o swym życiu.

Klauzura serca pozostaje ciągłym wezwaniem do nawrócenia, nawracania swych słów, myśli, pragnień, "zawracaniem" ich do Boga. To wszystko ma stawać się modlitwą, nawet zwykła rozmowa, jak chciałby św. Paweł, by przemawiać do siebie w psalmach i hymnach (Ef 5,19). Klauzura jest sercem zwróconym z dziękczynieniem do Oblubieńca i spijaniem słów prawdy z Jego ust.

Współczesna mentalność tworzy śiwat słów i obrazów. Człowiek doświadcza, jak słyszane słowa często śą puste, bez wartości, nie dają życia, że słuchając ich staje się przedmiotem manipulacji. Życie zakonne jako formę, związaną mocną dyscypliną, wprowadza milczenie. Częścią duchowego profilu klauzury jest zamilknięcie, dyscyplina języka, by nie rozpraszać się w słowach, ale kultywować ducha modlitwy.

Milczenie klauzury jest tajemnicą jej płodności. Samo w sobie milczenie jest wielką kulturą duchową, gdyż Pan przychodzi jako Słowo. By je usłyszeć w całej wyrazistości, potrzeba, by wiele w człowieku zamilkło. Sama natura religii nosi w sobie to fundamentalne wezwanie: Słuchaj, Izraelu.

Milczenie, które się odkrywa, nie może być końcem słów, ale początkiem słów skutecznych, które stwarzają na wzór boskich. Nie dotyka ono jedynie ust, ale apeluje o pokój, milczenie serca. Człowiek tak często dyskutuje wewnętrznie, spiera się ze sobą, z sytuacjami, polemizuje w sercu z faktami, opiniami, nieraz przenosząc te dyskusje do modlitwy.

Milczenie to wreszcie postawa modlitewna. Jest ono wrażliwością na obecność tego, który dyskretnie milczy. Wielkie tradycje duchowe zainteresowane były, by język był zawsze zajęty modlitwą, a nie dawał okazji do osądzania, by nie ściągać na siebie gniewu Pana (por. Mt 12,36). Milczenie w rozpłomienionym sercu przemienia się w adorację Wieczystego Piękna.

Klauzura zobowiązuje do pracowitego milczenia, milczenie staje się drogą pokory, czymś wypracowanym, mozołem splecionym z ciszą. To ono oczyszcza wzrok duszy i wprowadza w niezgłębione tajemnice Najwyższego. Jest kluczem duchowej wiedzy, jest językiem Tajemnicy.

Ostateczną formą milczenia jest śmierć. Śmierć, szczególnie ta dla świata, jest czymś realnym, koniecznym; następnia ta, dotycząca przestrzeni wewnętrznego świata, również pokrywa wiele welonem milczenia. Zgoda na śmierć nie jest tylko imperatywem chrztu św., ale winna być śmiercią starego człowieka, by móc zmartwychwstać w nowym świecie.


/Marian Zawada OCD, Zaślubiny z samotnością/