Rozważania


DROGA MODLITWY

Droga modlitwy jest ni mniej ni więcej tak długa, jak długie jest ludzkie życie. Raz przypomina ona ścieżkę radośnie biegnącą pośród traw, raz pełną spokoju wiejską drogę, kiedy indziej jeszcze - dziką ścieżkę, wijącą się pośród gór, którą przejdą tylko muły; czasem zaś przypomina wędrowanie pośród nagich skał górskich szczytów. Bywa też, że podobna jest do miejskiej alei, pełnej wrzawy i ruchu, gdy znów innym razem biegnie śladem wód zmierzających podziemnymi kanałami ku rzece czy morzu, niosących odpadki i brudy, które towarzyszą nieodłącznie naszemu życiu.

Modlitwa jest jednak zawsze modlitwą. Myślę, że jest modlitwą, nawet jeśli nie jest ciszą, a komuś, kto patrzy na nią z zewnątrz, przedstawia się jak kamieniste łożysko wyschniętego strumienia. Czyż dla nieba nie jest już modlitwą samo pochylenie się wyschniętego źdźbła trawy, jeśli nie potrafi ono inaczej prosić o deszcz ?
Czyż nie jest też modlitwą sam stan człowieka pogrążonego w nędzy, godnego litości, który milczy ustami, ale mówi całym swoim życiem ?

Bogu jako Miłości łatwo jest znaleźć usprawiedliwienie dla własnej interwencji i okazania pomocy swemu biednemu stworzeniu - człowiekowi, który dwukrotnie popełnił błąd: przed grzechem zbyt szybko chciał osiągnąć swój cel, jakim jest Bóg, a po grzechu natomiast nie potrafi już wierzyć w cel tak wzniosły.

Bóg jednak wysłuchuje modlitwy człowieka, nie zważając na żadne jej ograniczenia.
Wysłuchuje jej, gdy przybiera ona postać słów, wspomaga ją, gdy staje się myślą i medytacją, wspiera ją i ożywia, gdy wreszcie staje się samym życiem. Ale na tym nie koniec, bowiem przeznaczenie człowieka znajduje się daleko poza granicami ziemi i ludzkiego życia.

Ponieważ naszym celem jest osiągnięcie BOga i kontemplowanie Go twarzą w twarz, już poza wszelkimi ziemskimi wyobrażeniami i symbolami, w najprawdziwszej Jego rzeczywistości - przeto potrzebna jest nam modlitwa, która wzniosłaby się do Boga, do Jego natury, czyli byłaby modlitwą nadprzyrodzoną. Taki rodzaj modlitwy stanowi kontemplacja wlana.


/ Carlo Carretto, Ogni giorno un pensiero /