Rozważania


PRYMAT

Tu w Béni-Abbès podczas zimy często rozbijają swe namioty nomadowie. Są najbiedniejsi ze wszystkich, nie mają wielbłądów bądź kóz na sprzedaż, nie mają już siły, aby organizować karawany i szukają jakiegoś punktu oparcia, by przystosować się do nowej rzeczywistości społecznej, która nie jest stworzona dla życia koczowniczego.

Pewnego ranka Francuzka, która przyjechała tu na rekolekcje, przechodziła obok jednego z tych namiotów. Zatrzymała się i zaczęła rozmawiać z dziewczyną z plemienia Tuaregów i po chwili zorientowała się, że dziewczyna, bardzo wątła, trzęsie się z zimna. Może to się wydawać dziwne, ale na pustyni w pochmurne poranki jest zimno.

"Dalczego się nie okryjesz ?" - zapytała ją.
"Ponieważ nie mam czym się okryć" - odparła młoda Tuareska.

Francuzka bez głębszego zastanowienia nad tym poszła... modlić się. Weszła do pustelni zbudowanej przez Ojca de Faucauld, w której był wystawiony Najświętszy Sakrament. Uklękła na piasku, starała się nawiązać kontakt z Odwiecznym, próbowała się... modlić.

"Nie potrafiłam się skupić - wyznała mi. - Musiałam wyjść, powrócić do namiotu i dać tej dziewczynce jeden z moich swetrów. Po tym wróciłam i tym razem mogłam się modlić."

***

Nie można modlić się do Boga osobowego, to znaczy miłować Boga osobowego i być nieczułym wobec cierpiącego brata.
Nie można.
Kto modli się i nie cierpi z cierpiącym bratem, modli się do słupa, do cienia, nie zaś do Boga żywego.
Ponieważ, jeśli ty, jako żywy, modlisz się do Boga żywego, to On, Żyjący, posyła cię do twoich żywych braci.
Kto modli się


/ Carlo Carretto, Myśli na każdy dzień /