Wielkim bogactwem nowicjatu odbytego na Saharze jest bez wątpienia samotność oraz radość płynąca z samotności, cisza. Cisza, prawdziwa cisza, przenikająca wszystko, napełniająca całego człowieka, mówiąca do duszy z cudowną i nową mocą, z pewnością nie znana człowiekowi roztargnionemu.
Aby nauczyć nas żyć tą ciszą, magister nowicjuszy pozwalał nam udawać się na kilka dnia na pustynię.
Kosz chleba, nieco daktyli, woda, Pismo święte. Szło się do groty oddalonej o jeden dzień marszu.
Kapłan odprawiał Mszę świętą i odchodził pozostawiając w grocie na ołtarzu z kamieni Eucharystię. I tak przez tydzień pozostawało się samemu z Eucharystią wystawioną dzień i noc.
Cisza pustyni, cisza groty, cisza Eucharystii. Żadna modlitwa nie jest tak trudna jak adoracja Eucharystii. Natura buntuje się przeciw niej ze wszystkich sił.
Lepiej byłoby już nosić kamienie w słońcu. Uczucia, pamięć, wyobraźnia, wszystko jest umartwiane. Triumfuje jedynie wiara, a wiara jest twarda, jest mroczna, jest naga.
Uklęknięcie przed czymś wyglądającym jak chleb i powiedzenie: "Tam jest żywy i prawdziwy Chrystus" to czysta wiara.
Ale nic tak nie syci jak czysta wiara; modlitwa zaś, gdy się wierzy, jest prawdziwą modlitwą.
Jest to spotkanie z Bogiem poza uczuciami, poza wyobraźnią, poza naturą. Jest to pierwszy aspekt wyzbycia się wszystkiego. Dopóki moja modlitwa będzie zależała od mojego nastawienia, to nie uniknie się wzlotów i upadków; po depresji następować będą okresy krótkotrwałego entuzjazmu.
"Musisz odrzeć ze wszystkiego twoją modlitwę", powiedział mi magister nowicjuszy. "Musisz ją uprościć, uczynić mniej intelektualną. Stań przed Jezusem jak ubogi: bez myśli, za to z żywą wiarą. Pozostań niewzruszony w akcie miłości przed Ojcem. Me próbuj dojść do Boga za pomocą rozumu, nigdy ci się to nie uda. Dojdź do Niego dzięki miłości - to jest możliwe".
/ Carlo Carretto, Myśli na każdy dzień /