Gdy prosisz w pokorze twój rozum, żeby odpoczął nieco, zamknął oczy i przespał się trochę z powodu zmęczenia, postaraj się dojrzeć, czy istnieje inna możliwość mogąca pomóc ci w twoich wiecznych wątpliwościach.
Spróbuj odpocząć na suchym piasku twojej pustyni, na twojej drodze.
Kto wie, może znajdziesz coś odmiennego, co ci pomoże.
Spróbuj! Ja spróbowałem!
Przypomina ci o tym Psalm mówiący o kontemplacji:
"Panie, moje serce się nie pyszni
i nie patrzą wyniośle oczy moje.
Nie dbam o rzeczy wielkie
ani o to, co przerasta me siły.
Lecz uspokoiłem i uciszyłem moją duszę..." (Ps 131,l-2a).
Zmęczony analizowaniem zacząłem kochać.
Wyobraziłem sobie siebie jako dziecko w ramionach Boga, jakby na rękach mojej matki. I usnąłem.
Wówczas wyszła mi na spotkanie kontemplacja.
Kontemplacja zaś jest pełna miłości. Jest czymś większym od medytacji, nawet od najwznioślejszej i najgłębszej.
To w kontemplacji doświadczyłem Boga.
Jeżeli rozum żywił wątpliwości, to w kontemplacji wątpliwości znikały.
Doświadczyłem, że Bóg daje się temu, kto całkowicie zaufa.
I w Jego dawaniu, i w twoim dawaniu już nie tracisz czasu na myślenie.
Och, noce ognia w Jego uścisku!
Och, pełnia daru!
Och, przekroczenie tego wszystkiego, co widzialne!
Och, miłość wszystko zwyciężająca!
Czym jest cała reszta w porównaniu z tym?
"Słomą", powie święty Tomasz.
"Nada" (nic) , powie święty Jan od Krzyża.
/ Carlo Carretto, Myśli na każdy dzień /