Gdy słyszysz, że mówi się o pustyni, radzę ci: nie szukaj jej na mapie.
Nie marz o nieosiągalnej pustyni.
Nie fantazjuj na jej temat.
Nie. Dla spotkania z Bogiem nie istnieje pustynia pod ochroną, niezakłócana.
Istnieje wola pustyni, mocne zobowiązanie do samotności, upór oczekiwania, zdolność do znoszenia wszelkich opóźnień, gorące poszukiwanie spraw wewnętrznych, pragnienie autentyczności.
Przestrzeń dla zbudowania pustyni musisz uzyskać tam, gdzie się znajdujesz, gdzie pracujesz, gdzie żyjesz, kochasz, trudzisz się. Właśnie z takim rozkładem godzin, z takimi obowiązkami, z taką odpowiedzialnością.
Musisz wydrzeć przestrzeń hałasowi, roztargnieniom, sprawom nie cierpiącym zwłoki, żądaniom rynku.
Pustynia nie zostaje ci dana jako meta czy dywan dla modlitwy. Musisz ją sobie zapewnić, odbierać w każdej chwili.
Każda chwila może zawierać łaskę pustyni. Ale ze swej strony musisz zbuntować się przeciwko zniewoleniu przez zegarek, musisz wędrować z dala od rynku, sprzeciwiać się powierzchowności, zejść ze sceny, nie wdawać się w gadaninę, musisz lękać się pustki.
W zatłoczonym autobusie, stojąc w kolejce przed wjazdem na autostradę albo okienkiem w jakimś urzędzie, czekając na metro, w chaosie ruchu miejskiego albo też w domu, gdy telewizor sąsiada nie daje ci spokoju, a nad głową wybucha hałas wywołany przez dzieci z drugiego piętra, gdy na ulicy szaleje gromada motocykli, bo ktoś pomylił numer... Otóż uważaj: takie właśnie, a nie inne są realne warunki dla zaistnienia twojej pustyni.
Nie uciekaj. Nie denerwuj się. Nie przesuwaj na jutro.
Uklęknij.
Pogrąż się w tej zakłócanej samotności.
Pozwól, by twoje milczenie zostało otulone hałasem.
Pustynia zaczyna się wtedy, gdy pozostając na swym miejscu, postanawiasz być gdzie indziej.
Twoją pustynię musisz tworzyć i odnawiać każdego dnia.
Pustynię, gdzie milczenie nie czeka gotowe do dyspozycji, ale gdzie trzeba stłumić najpierw hałasy, zatrzymać męczący bieg, wydrzeć się trybom.
Wszystko, co jest wydarte rozproszeniu, próżności, niewolnictwu czynów, hałasom, bałwochwalstwu, a co jest poświęcone Jedynemu Panu - jest prawdziwą pustynią.
Gdy jakaś osoba ustala linie oporu wobec błahostek, zanieczyszczenia głupotą, truciznami kompromisów i porzucania, obrzędami pozorów, szantażami korzyści - wówczas staje się człowiekiem pustyni.
Tam, gdzie wreszcie nauczyłeś się zatrzymywać, Bóg przychodzi, by odszukać ciebie.
Bóg przebywa w "miejscach wewnętrznych". Dla Niego nie ma różnicy pomiędzy szałasem a drapaczem chmur, pomiędzy piaskiem a cementem, pomiędzy górą a asfaltem. On wie, że można stworzyć celę również w pustce jakiegoś mieszkania, w jakimkolwiek bloku, podobnym do tysiąca innych.
On potrzebuje jednostek, które zastąpiłyby pośpiech czuwaniem, lęki nadzieją. Niecierpliwość oczekiwaniem. Maski - obliczem...
/A. Pronzato, Modlić się - gdzie, jak, kiedy, dlaczego? /