Teologia


Jan Paweł II, POWOŁANIE TEOLOGA
Przemówienie do studentów i profesorów 17 uniwersytetów i instytutów papieskich 16 października 1979r. (fragmenty)

"(...) p r z e d m i o t e m  (poszukiwań teologicznych) jest nieskończone misterium Boga, które udziela się nam osobiście przez słowo i dzieło odkupienia. Odnosi się to również do innych gałęzi studiów katolickich. Jeśli nawet zwracają się one do różnych dziedzin badań biblijnych, filozoficznych, historycznych itd., to jednak spotykają się przy faktorze, który je wszystkie jednoczy i czyni was "s p e c j a l i s t a m i" o d
B o g a   oraz Jego misterium zbawienia objawionego człowiekowi. Oto dlaczego student wydziałów kościelnych staje oko w oko nie z jakąś nieosobową i zimną prawdą, ale z "Ja" samego Boga, który w Objawieniu czyni się dla człowieka "Ty" i rozpoczyna z nim dialog, w ktrym odsłania mu rąbek nieogarnionego bogactwa swego bytu.

Jaka więc postawa człowieka wezwanego przez płynącą od Boga miłość do tej niewyobrażalnej poufałości ? Nietrudno odpowiedzieć. Musi to być   p o s t a w a   g ł ę b o k i e j  w d z i ę c z n o ś c i, a równocześnie   s z c z e r e j   p o k o r y.  Nasz rozum jest tak bardzo słaby, nasze doświadczenie tak dalece ograniczone, a życie takie krótkie, że to wszystko, co zdołamy powiedzieć o Bogu, przypomina raczej gaworzenie dziecka niż wyczerpujący i ścisły wykład.

Znane są słowa św. Augustyna, w którym wyraził przerażenie, gdy mu przypdało mówić o Bożych tajemnicach: "Suscepi enim tractanda divina homo, spiritalia carnalis, aeterna mortalis - Przystąpiłem bowiem do rozprawiania o sprawach Bożych, ja, który jestem jedynie człowiekiem, o sprawach duchowych, ja, który jestem tylko ciałem, o sprawach wiecznych, ja, który podlegam śmierci" (In Ioan. Evangelium, tractatus 18, nr 1).

Oto zasadnicza postawa, z jaką teolog winien przystępować do pracy:zawsze winien sobie przypominać, że wszystko, co może powiedzieć o Bogu, pozostanie na zawsze słowem jedynie ludzkim, słowem małego, ograniczonego ludzkiego jestestwa, które zaryzykowało wielką przygodę wyczerpania niewyczerpanego misterium nieskończonego Boga.

Nic więc dziwnego, że wyniki, do jakich doszli najwięksi geniusze chrześcijaństwa, wydawały się im całkowicie nieadekwatne w stosunku do transcendentnego "przedmiotu" ich dociekań. Wyznał to św. Augustyn: "Boga nie da się wypowiedzieć. Łatwiej powiedzieć, czym On nie jest niż czym jest" (Enarrationes in Psalmum 85, nr 12).

(...) P o k o r a  , której tak zdumiewający przykład pozostawili najwięksi mistrzowie teologii, idzie w zawody z głęboką   w d z i ę c z n o ś c i ą. Jakżeż można pozostawać niewdzięcznym w stosunku do nieskończonego Boga, który uniżył się, by rozmawiać z człowiekiem w jego ludzkim języku ? Rzeczywiście "wielokrotnie i na różne sposoby przemawiał niegdyś Bóg do ojców przez proroków, a w tych ostatecznych dniach przemówił do nas przez Syna" (Hbr 1,1-2). Jak można nie dziękować za to, że język i myśl człowieka zostały w ten sposób zaproszone przez słowo i prawdę Boga i że zostały powołane do uczestnictwa w tej prawdzie i do świadczenia o niej, i do zwiastowania jej a wreszcie do jej wyjaśniania i zgłębiania, stosownie do możliwości i zależnie od wymagań ludzkiego poznania ? Tym właśnie jest teologia. Tym również -
p o w o ł a n i e   t e o l o g a.

Pokora charakteryzuje każdego uczonego, który pozostaje w zaszczytnej relacji do poznawczej prawdy. Ona przede wszystkim wprowadza go w fundmanetalną dyspozycję teologiczną, godną tego imienia: w   w i a r ę.

Pomyślmy: Objawienie polega na inicjatywie Boga, który pragnie osobistego spotkania z człowiekiem, by zainaugurować z nim dialog zbawienia. To Bóg posiada inicjatywę w tym dialogu. To Bóg go prowadzi. Człowiek słucha i odpowiada. odpowiedź jednak, jakiej Bóg oczekuje, nie sprowadza się do zimnego, intelektualnego rozwijania abstrakcyjnych idei. Bóg spotyka człowieka i mówi do niego, ponieważ go kocha i pragnie go zbawić. Odpowiedź człowieka winna być pełną wdzięczności akceptacją Bożej inicjatywy i ufnym zawierzeniem uprzedzającej sile Jego miłości.

Podjąć dialog z Bogiem, znaczy pozwolić się zdobyć i sobą zawładnąć przez świetlaną postać (doxa) Jezusa Objawienia i przez miłość (agape) Tego, który Go posłał. Na tym dokładnie polega w i a r a. W niej człowiek wewnętrznie oświecony i pociągnięty przez Boga przekracza granice poznania czysto naturalnego i doświadcza poznania, jakie byłoby dla niego niedostępne na innych drogach. Jezus powiedział: "Nikt nie może przyjść do mnie, jeżeli go nie pociągnie Ojciec, który mnie posłał" (J 6,44). Nikt, nawet teolog.

Zrozumienie jako owoc wiary

Św. Tomasz zauważył, że człowiek może, już tutaj, dojść do pewnego rodzaju rozumienia tajemnic nadprzyrodzonych, dzięki swojemu rozumowi, jednak tylko w takiej mierze, w jakiej opiera się on na niewzruszonym fundamencie wiary, która uczestniczy w samym poznaniu Boga i spraw niebieskich: "Wiara żyjąca w nas sprawia, że dochodzimy do zrozumienia tego, w co wierzymy" (In librum Boetii de Trinitate, q.2, a.2, ad 7). Na innym miejscu zauważa na ten temat: "A więc wiara posiada oczy, dzięki którym, w pewien sposób, widzi jako prawdziwe to, czego dotąd jeszcze nie widziała" (Epistula 120 ad Concentium, nr 2, 9), dlatego to "wiara otwiera na zrozumienie, podczas gdy niewiara je zamyka" (Epistula 137 ad Volusianum, nr 4, 15).

Konkluzja, do której dochodzi biskup Hipony, stała się formułą klasyczną: "Zrozumienie jest owocem wiary. Nie szukaj więc zrozumienia, by wierzyć, ale wierz, by zrozumieć"(In Ioannis Evangelium, Tractatus 29, nr 6).

Istotne miejsce modlitwy

(...) Sobór Watykański II przypomniał (potrzebę modlitwy), kiedy w Konstytucji Dei Verbum podkreślił, że do wiary w Boże Objawienie "konieczna jest Boża łaska uprzedzająca i wspomagająca", podobnie jak pomoc Ducha Świętego, "który by poryszył serca i zwracał je do Boga, otwierał oczy rozumu i udzielał wszystkim w uznaniu i dawaniu wiary w prawdzie"(nr 5).

Trzeba więc uznać, że   w y t r w a ł a   w i e r n o ś ć   m o d l i t w i e   stanowi istotny element pracy teologicznej. Jedynie pokora i ustawiczna modlitwa może otrzymać wewnętrzne światła, które prowadzą do otwarcia się na prawdę. "Boże, który zawsze jesteś ten sam, spraw, bym poznał siebie, bym poznał Ciebie" - błagał Augustyn w Solilokwiach (2,1,1). A w swoich wykładach katechizmowych nie przestawał zachęcać swoich słuchaczy do modlitwy o światło; on sam modlił się o to światło w chwilach ciemności: "Boże, nasz Ojcze, który zachęcasz nas, byśmy Cię prosili, i dajesz to, o co Cię prosimy (...), wysłuchaj mnie pozostającego w ciemnościach i wyciągnij do mnie swoją dłoń. Spraw, bym ujrzał Twoje światło, wydobądź mnie z błędów i spraw, bym pod Twoim przewodnictwem wchodził w siebie i w Ciebie" (Solilokwia, 2, 6, 9; por. 1,1,2-6).

Jak można nie przypomnieć tu sławnej modlitwy, którą św. Anzelm zamieścił na początku Proslogium ? Przepełnia ją tyle prostoty i piękna, że mogą ją przyjąć za wzór wszyscy ci, którzy przygotowują się do "studiowania Boga":

Boże, naucz mnie szukać Ciebie
i ukaż Siebie temu,
który Cię poszukuje
Nie mogę bowiem ani Ciebie szukać,
ani Ciebie znaleźć,
jeśli Sam nie ukażesz mi Siebie.

(Proslogion, 1 )

Autentyczna praca teologiczna - powiedzmy to szczerze - ani zacząć się nie może, ani doprowadzić do celu, jeśli nie pracujemy na kolanach, przynajmniej w tajemnicy celi własnego wnętrza, gdzie można "oddawać cześć Ojcu w Duchu i prawdzie" (J 4,23).