Strona główna


Wiersze


 JAN TWARDOWSKI





CIAŁO


Ciało tak święte że trzeba je ukryć
przed wzrokiem naszym otoczyć milczeniem
jak smukłe palce czapli nad strumieniem
ciche posłuszne daje istnieć Bogu
jak szczęście krótkie i jak smutek stworzeń

jeśli się wstydzi utraciło wiarę
że miłość nawet golasa zrozumie




APOSTOŁOWIE NIEWIARY


Niewiara ma swoich apostołów
męczenników
wyznawców
zadziera nos do góry
z każdym się dogada
niesie także swój krzyż
uczy się milczenia w milczeniu
ciemności przed świtem
załamuje ręce nad grobem matki

tu przychodzi
żeby uwierzyć



PROSZĘ O WIARĘ


Stukam do nieba
proszę o wiarę
ale nie o taką z płaczem na ramieniu
taką co liczy gwiazdy a nie widzi kury
taką jak motyl na jeden dzień
ale
zawsze świeżą bo nieskończoną
taką co biegnie jak owca za matką
nie pojmuje ale rozumie
ze słów wybiera najmniejsze
nie na wszystko ma odpowiedź
i nie przewraca się do góry nogami
jeżeli kogoś szlag trafi



NAJBLIŻSI


Nie proszę już o spokój
ani o to żeby było inaczej
nie mam żalu że nie mam malucha
ani o to że mi najbliżsi rozrąbali głowę
przyszedłem podziękować że jesteś Bogiem




CZEKANIE


Kiedy na miłość niecierpliwie czekasz
pomiędzy dzwonkiem a otwarciem drzwi
czasem wepchnie się kurczak za chudy na rosół
opluje deszcz
nie kracz
jeszcze podziękujesz Bogu
gdy przyjdzie tylko pies



STALE


Staję się stale mniejszy
w mieście które jak inflacja rośnie
we wszechświecie co się rozszerza a kurczy
wśród tych co mnie znaleźli
i widzą że mnie nie ma

nic ze mnie nie zostanie bo i to za dużo



NIE ZLĄKŁ SIĘ


Tylko święty Jan umarł w domu na posłaniu
z poduszką pod głową owinięty w śpiwór
jeden nie zląkł się krzyża jeden stał pod krzyżem
pozostali ze strachu w Wielki Piątek zbiegli

Kto ucieka od krzyża - krzyż cięższy dostanie



WESTCHNIENIE


Na uczelniach teologicznych operowany
przez docentów piłowany
wierzącym udowadniany
przez katechetki lukrowany
w ręce apologetów wydany
Boże mój kochany



DZIADEK


O wielką miłość nie proszę Ciebie
ale o taką jak M 1
jak kawalerka czyli pokój z kuchnią
pomiędzy piekłem i niebem
o zwykłą
co ciągnie szczęście za nogę
o miłość co się miłości uczy
o taką z innego świata
z fotografii lewicującego dziadka

co wczoraj nos opuścił
wykurza kurze
Boże małych miłości co żyją najdłużej




KIEDY MÓWISZ


Aleksandrze Iwanowskiej


Nie płacz w liście
nie pisz że los ciebie kopnął
nie ma sytuacji na ziemi bez wyjścia
kiedy Bóg drzwi zamyka - to otwiera okno
odetchnij popatrz
spadają z obłoków
małe wielkie nieszczęścia potrzebne do szczęścia
a od zwykłych rzeczy naucz się spokoju
i zapomnij że jesteś gdy mówisz ze kochasz




PROSTUJE


Nie wiem co było nie wiem co się stało
wstyd mnie ogarnął
od łez w oczach ciemniej
i tyle grzechów razem zapłakało
jakby Bóg zstąpił
i ukrył się we mnie

potem już tylko pacierz
co prostuje wiarę
dziecko co tak kocha
że nic nie rozumiei.




RANY


Mówią że Cię poznano przy łamaniu chleba
raczej po ranach rąk Twych które go łamały
chleb niewidoczny jak tajniak na co dzień
być albo nie być nie dla nas pytanie
tylko Ty jesteś

obraca się ziemia
miłość oddala bo za bardzo zbliża
chleb tak jak serce o wiele za małe

rany świadczą więcej niż ręce rozdały



WYBACZYĆ


Święty Tomaszu niewierny
ze mną było inaczej
On sam mnie dotknął
włożył dłonie w rany mego grzechu
bym uwierzył że grzeszę i jestem kochany
Bóg grzechu nie pomniejsza ale go wybaczy

za trudne
i po co tłumaczyć



***


Jaka to radość
pomagać
dźwigać
biec do chorego z wywieszonym językiem
własne swe serce nieść jak gorączkę
rozdawać
i wciąż się czuć
bezradnym
być niczym
by Pan Bóg mógł działać
wszystko jest wtedy
kiedy nic dla siebie



CZEKANIE


Popatrz na psa uwiązanego przed sklepem
o swym panu myśli
i rwie się do niego
na dwóch łapach czeka
pan dla niego podwórzem łąką lasem domem
oczami za nim biegnie
i tęskni ogonem

pocałuj go w łapę
o uczy jak na Boga czeka



ZACZEKAJ


Kiedy się modlisz - musisz zaczekać
wszystko ma swój czas
widzą prorocy
trzeba wciąż prosząc przestać się spodziewać
niewysłuchane w przyszłości dojrzewa
to niespełnione dopiero się staje
Pan wie już wszystko nawet pośród nocy
dokąd się mrówki nadgorliwie spieszą
miłość uwierzy przyjaźń zrozumie

nie módl się skoro czekać nie umiesz




KRZYŻ


Krzyż Twój idzie razem z Toba
nad ranem
w jasny dzień
w końcu lata kiedy dokramia się pszczoły
przy oknie po ciemku
kiedy zimorodek czeka na zimę żeby się urodzić

kiedy smutek szuka przyjaźni
w lipcu kiedy wysiewają koper i kwitnie ogórek

od zaraz - do jeszcze nie wiem
zadzwonię do świętych
przez telefon poproszę
by krzyż nie przychodził bez Ciebie




ON


Zatrzymał się
cień pod oknem
nade mną chmury wędrowne
udam że mnie nie ma
zapomnę
puka

znów nie otwieram
myślę: - Późno ciemno.
- Kto ? - pytam wreszcie
- Twó Bóg zakochany
z miłością niewzajemną




SPÓR


Wielki spór o Boga w licealnej klasie
pytania chłopców twarde
a dziewcząt piskliwie
uśmiech przekory
jeszcze przed rozpaczą

także święty Augustyn miał kłopoty z wiarą
nawet szczęście nie wierzy że jest już szczęśliwe

jest krzyż wiary
jest i krzyż niewiary

wie o tym
Jezus
proszący o ciszę
zrozumie obejmie
rękami obiema

już wierzysz - kiedy cierpisz że Go nie ma



MAŁO CZASU


Święty Stanisławie Kostko
opisany w książkach
żyłeś krótko Jezusem przejęty

jak mało nieraz czasu żeby zostać świętym



PROŚBA


Sam nic nie czyniłem dobrego
ani mniej ani więcej
to tylko anioł rozdawał
czasami przez moje ręce
kochać też nie umiałem
wiernie ani niewiernie
ktoś inny lepszy
kochał przeze mnie
dogmatów nie rozumiałem
rano w południe w nocy

ufam że wytłumaczysz
kiedy mi zamkniesz oczy



***


Miłość przychodzi odchodzi
jest z nami nagle jej nie ma
może do lasu pobiegła
całować podlotki drzewa
czemu nie siądzie przy stole
pobędzie dłużej posłucha

- Ach ten lęk że się nie kochamy
skoro miłości miłości szuka



PISAŁA


Nie sądź miłości nie oskarżaj żadnej
nie wybrzydzaj zbyt wielka więc się nie nadaje
tak czysta ze ją tylko ocala rozstanie
miej litość dla niewzajemnej biednej
co wydała się tobie jak but niepotrzebny
uszanuj półidiotkę dokładnie od rzeczy
taką która umarła i jeszcze się leczy

sto lat temu pisała moja babka w listach




PRZETRZYMA


Wzrusza mnie niebo
ciemne nie zawsze niebieskie
koper przydeptany
zwyczajna piosenka
znowu nie lekka
ale ciężka zima
baranek co ssąc matkę
pobożnie przyklęka

miłość tak poraniona
że i śmierć przetrzyma




NIE MARTW SIĘ


Nie martw się
że się Kościół przewróci
że znów grzesznik
wierci w dziurę w niebie
magistrze doktorze docencie
nie martw się o Boga
ale o siebie




DO ALBUMU PO RAZ DRUGI


Nie czekaj na wzajemność
telefon i róże
gdy ciebie nie chcą
nie piszcz nie szlochaj

najważniejsze przecież że ty kogoś kochasz

czy wiesz
że łzy się śmieją kiedy są za duże




***


Dlaczego krzyż
uśmiech
rana głęboka

Widzisz
to takie proste
kiedy się kocha




ŻADEN ANIOŁ NIE POMÓGŁ


Gdy umierał na krzyżu
cud się nie zdarzył
żaden anioł nie pomógł
deszcz nie obmył głowy
piorun się zagapił gdzie indziej uderzył
zaradna Matka Boska
z cudem nie zdążyła
wierzyć to znaczy ufać kiedy cudów nie ma
cud chce jak najlepiej
a utrudnia wiarę




DLATEGO


Nie dlatego, że wstałeś z grobu
nie dlatego, że wstąpiłeś do nieba
nie dlatego, że Ci podstawiono nogę
że dostałeś w twarz
że Cię rozebrano do naga
że skurczyłeś na krzyżu jak czapla szyję

za to, że umarłeś na krzyżu jak Bóg niepodobny do Boga
bez lekarstw i ręcznika mokrego na głowie
że najchętniej nie modliłeś się pod sufitem
za to, że miałeś oczy większe od wojny jak polegli w rowie
z niezapominajką -
dlatego, że brudny od łez podnoszę Ciebie stale we mszy,
jak baranka wytarganego za uszy.




KRZYŻ


Krzyż Twój idzie razem z Tobą
nad ranem
w jasny dzień
w końcu lata kiedy dokramia się pszczoły
przy oknie po ciemku
kiedy zimorodek czeka na zimę, żeby się urodzić

kiedy smutek szuka przyjaźni
w lipcu kiedy wysiewają koper i kwitnie ogórek

od zaraz - do jeszcze nie wiem
zadzwonię do świętych
przez telefon poproszę
by krzyż nie przychodził bez Ciebie.




[ GDY UMIERAŁ NA KRZYŻU ]


Gdy umierał na krzyżu
cud się nie zdarzył
żaden anioł nie pomógł
deszcz nie obmył głowy
piorun się zagapił gdzie indziej uderzył
zaradna Matka Boska
z cudem nie zdążyła
wierzyć to znaczy ufać kiedy cudów nie ma
cud chce jak najlepiej
a utrudnia wiarę




DLACZEGO KRZYŻ


Dlaczego krzyż
uśmiech
rana głęboka

Widzisz
to takie proste
kiedy się kocha



Z TOBĄ


Nie cierpienie dla cierpienia
nie krzyż dla krzyża
nie piątek dla piątku
nie po to aby pytać
skąd i co dalej

Wszystko to bez sensu. Za mało
lecz po to by być z Tobą
pobiec. Bać się i zostać
skoro Ciebie bolało